[Zwrotka 1: Gog]
Jestem zły i, kurwa, ja chcę, abyś zdychał
Proszę, nie człowieku – daj drugiemu przykład
Świat, a w nim człowiek, stał się pierdolonym bagnem
Pokochaj swoje życie, wiesz, że nie jesteś jeszcze na dnie
Od kurew bez serca czuję się – vice versa
Gwiazdy ujrzy ten, który w trudach się poświęca
Mam dość uzależnień, głodu i ciśnień
Zacznij wszystko od nowa, gdy ci znów świt w oczy błyśnie
Nie ma tu nikogo, dla kogo miałbym życie dźwignąć
Musisz coś odnaleźć – pamiętaj, nie możesz się ugiąć
Przeklinam, przekreślam – jestem dla światła obcy
Zapalam marihuanę, a na nią nie ma mocnych
[Zwrotka 2: Gog]
Nie ma zawodników – poznaj światłych połyków
I ostrożnie – nie możеsz gdzieś dać zrobić se zatrzyku
Nie możеsz się cofnąć – za plecami pędzi pociąg
A wszystko to, co masz – masz tu przed sobą w garści
Nie miej wątpliwości w to, że energii ci starczy
Tam bracia się szanują, a tam wróg z wrogiem walczy
[Zwrotka 3: Gog]
Oskarżam i sądzę – i nie będę czekał z lontem
Ponownie przemyśl jeszcze raz i wykonaj ruch mądrze
Wszystko takie samo – czarno-białe co rano
Więc daj szansę Panu, by dzień nie stał się karą
Pieniądze i złoto omotały wszystkich wokół
Stań, przetrzyj usta, staraj się zachować spokój
Obok mnie ogół ma dziś wojnę o pokój
Odejdź w nieznane i miej niebiosa na oku