Rozum

By LSO

Released on 2008

Thumbnail

[Intro: Evert]

Ja jestem sobą, a te ścierwo które chcesz mi wkręcić

Możesz sobie w cipę wsadzić i dalej rzęzić

Pochopność cię zgubi, jeśli wciąż będziesz sądzić

Że ci, którzy nie kupują twej bajery, są ułomni

Nieprzytomni — CMAZ w kwestiach wspomni

SMW i szacunek tym bezbronnym

OSTR, LirykaSO, dobry towar, dobrze paca

Jaram to gówno i do rzeczywistości wracam


[Zwrotka 1: Gog]

Prostytutki, judasze, zakazane twarze

Wszystko się okaże w następnym wymiarze

A blizny, które podziargały wasze tatuaże

To jeden znak, że nie udźwignęliście tamtych zdarzeń

Marzę, lecę na miejscówy od mych życzeń

Bo tutaj życie tworzy krok, krok — dobicie

Wiem, że jest tu wiele takich, którzy zamiast swoich uciech

Lepiej zobaczyliby me wypalone znicze

Nie liczę dni z całą brędzą na chodnikach

Nie patrzę w stronę typów jadących po śmietnikach

Hasiokach, rynsztokach, dymanych gdzieś po nocach

Amfetaminiarzy w blokach, fanatykach i zbokach

Kastet, bejsbol, ogólny rozpierdol

Ej ziomuś, nie pierdol, że ty robisz to dla tego syfu

Powiedz, że to R.O.Z.U.M — brakuje ci do tego szyfru

Brakuje driftu, by wykonać zgrabny ślizg, a nie rozjechać tu jak dziwka

Używka, człowiek — widzisz go przez pryzmat monet?

Moment, koniec — rozłożysz swoje dłonie

A jak stanie po tej stronie, to przysięgam ci, że spłonie

Ej szydercy, pamiętajcie, że ci co są ostatni w końcu będą pierwsi

Właśnie to charakterni mają zdziarane na piersi

Choć zawistnych to mierzi

Nie popsujesz żadnych szyków od zastrzyków zwykłych fiutów

Mądrość swą do butów wsadź sobie, ciulku

Będziesz kilka centymetrów — wreszcie w swoim domku

W swoim świecie, ścieżka po trupach

Spokojna cisza, nim burza zacznie cię szukać