Nie

By LSO

Thumbnail

Powoli nic mnie nie goni, LS jest na fonii

Może ty bracie niepotrzebnie pędzisz więc zwolnij

Skorzystaj z czasu który się zatrzymał i se golnij

Wódy, jebnij chmurę z haszu grudy

I popatrz na piękno panoramy Ostródy

Omiń jej brudy które tworzą ludy

Oni tworzą, się wożą, na wzajem sobie grożą

A gdy schodzi z kabli alko to znów wszystko jest wporzo

Niby taki system sens ma Ostróda od szaleńców gęsta

Kosy w żebra na dance'ach

Później pokora jak żeby nie tam pretensja

I znów cały miesiąc hary, kropla łez na pensjach

To jest ostródzka wersja, a nie angielska

Gdzie rano wieczór, noc znów teraz wieczór, noc

Funty pod koc i czy mam jeszcze moc

Mamy choć może na stare śmiecie chodź

Wszędziе po chuju tak jak wszędzie coś dla nas

Dla mnie jest rap tеn od nocy do rana

Od południa do nocy się na Trego życie toczy

Prewencja ciągnie kichę daj bóg by nikt nie wmoczył

Nie droczył się, bo te kurwy i tak zrobią swoją

Czy się boję czy nie boję i tak wyroki są moje

A to co słyszysz to moje nastroje

Nie mogę już kurwa kiedy drzwi swe otworzę

Zastanę tam spokój i coś jeszcze być może

Niewiastę o cipie ciasnej, twarzy jasnej

Dobre alkohole, dobry joint to co wolę

Odpłynę w [?] mu temu rym zrobię więc

Bez spięć, bez cięć tym razem to będzie proste

Jak krok za krokiem z [?] matki mostem