Manewry

By LSO

Thumbnail

[Gog]

Ludzie (hehe)

3ciego Maja (hehe)

Manewry wykonuję w moim życiu bez przerwy

A czy mają wszystkie sens pokazują to skutki

Pokazują mi bliscy i CMAZ listy

Jestem czysty, nie param się mitem

Nie współgram ze zgrzytem, nie jaram się hitem

A to co do poznania jest jeszcze przykryte

Wystarczy pare liter by odsłonić oblicze

TDW jest to jak dla wszystkich są dni te

Tak jak sztamy bite już kufle pobite

Po nocnym jazzie, bo też nocne życie

Nie jest nam obce, szanujemy tą opcje

Uszanuj i ty to co dają ci swoje

Bóg dał ci cało teraz buduj z niego zbroje

Nie na daremno,powiadam ci na pewno

Ona pomoże stabilności na wietrze

Ochroni twego ducha gdy przyjdzie trwoga z deszczem

Myśli każdej jednej która bezcen, nie ma cen

Wiem nie łatwo słowa w czyn ubrać jak myśli w wersy

Inny czyn był pierwszy i powstała liryka

Słyszysz jak cyka, wiem że krzty dla ciebie dzika

Kiedyś poznałem dzień życia jak wpadłem do psychiatryka

Przez co nie ma znaczenia, ale wierz mi widok tryka

Jego świata na haju, chociaż wierz temu kraju

Niedaleko do tego zmierza rwącą rzeką

To ja jestem chory? Wykoleiłem się z toru?

Powiem ci szczerze, że nie miałem wyboru

Korzystam z hardkoru i pierdole ten system

Ciśnę swoim rytmem tak jak słyszysz czy se szyszysz

Słuchaj ostródzkiego ducha, weź sobie bucha

I niech służy ci w uszach gdzieś w dalekiej trasie

Bo idzie prawda w basie głosu mego mój bracie

(Idzie prawda w basie głosu mego mój bracie)

Wskaż mi odpowiedź, Boże przyjmij spowiedź

Daj siły mięśniom, pięściom, zmysłów częścią

Chroń me ogrody i niech spadną deszcze

Dziś myśli nie mieszczę ich ci nie szepczę

Lecz jadę z liryką, na winklach wysprzęglam jeszcze

Wciskam gaz w deskę, uczucie to bezcen

Bo tutaj gdzie jestem życie jest testem

Bycie lojalnym dla bliskich zwyczajnym gestem

Reprezentuje swe miasto teraz gdy każdy zasnął

Jutro będzie znów jasno i znów zacznie się życie

OSTR reprezentant znów odejdzie i przyjdzie

OSTR reprezentant wciąż pamięta

OSTR reprezentant wie gdzie browar i mięta

OSTR reprezentant wciąż tu jestem

A w miejscu gdzie jestem życie jest testem

Nie życie na kreske kurwa takie w tyłek pieprzę


[Baleś]

Czy wszystko ma sens? Pokazują to skutki

Rap ostródzki zero do frajestrwa pucki

Suki tak podjeżdża aż twardnieją jej sutki

Z podniecenia skutki, co mokro masz w kroku?

Kręcisz swym dupskiem, ej weź tak nie prowokuj

Z prewencji wielki śmiech, prewencja bracie pech

Rap dla starej daty to już kurwa przecież grzech

Wszechogarniające zło, bo ja jestem rapem

A rap nie jest mną, do myślenia zmusza

Różne akcje o różnych scenariuszach

Jak zawsze OSTR i LS rap na zawsze

Reprezentuję szare ulice, OSTR miasto, GZW dzielnice

Reprezentuję boiska i klatki, buchy i ławki

Nienawiść do policji to wyssałem z mlekiem matki

Reprezentuję co mi umysł mówi, co moje serce czuje

Reprezentuję podwórkowy rap, TDW w imię tego brat

Niechaj znów zapłonie blant, który koi skołatane nerwy

Trening 365, oczywiście że bez przerwy

Systematyczne ruchy, systematyczne słowa

Z wiarą ludzi w Boga, z wiarą ludzi w rap

Z wiarą w lepszy świat, z wiarą

LS pełną parą, w kiermanie wciąż z samarą

Cały czas z sensem, leci wers za wersem

(Leci, leci wers za wersem leci, leci, leci)