[Refren]
Żeby zrobić coś, wystarczy jeden krok
Nie wiesz sam co — czy to jest to
Nie zwlekaj, czasu mniej, coraz mniej
Brat, what you say — poczuj spokój, jest lżej
[Zwrotka 1]
Lecę, podwijaj kiecę, będziemy się bawić do rana
A później będzie co innego w planach — życie mała
Wszystko się zmienia, wszystko idzie do przodu
A ja wracam do mego ogrodu i już tam zostaję
A o moje sprawy dbać nie przestaję
Idę przed siebie i nie udaję
Już się posypały korale, niestety
Niestety pewne piękne kobiety
Niektóre z nich to taborety
Którym się pojebalo od braku monety
Ziomek, przez sekundę małą tyle się stało
Jak urwana ta bardzo ważna gałąź
Ważnego drzewa, Bóg się gniewa
Zesłał deszcz — ci będzie jeszcze długo, tak wiesz
[Refren]
Żeby zrobić coś, wystarczy jeden krok
Nie wiesz sam co — czy to jest to
Nie zwlekaj, czasu mniej, coraz mniej
Brat, what you say — poczuj spokój, jest lżej
[Zwrotka 2]
Moje video, stereo zagięło
I byłem tu pierwszy i wciąż jestem szerszy
Tak kocham, mała, Ci leżeć na piersi
Dzień za dniem być może piękniejszy
I wierzę w to mocno, bo wierzę w Ciebie
A kto we mnie wierzy, to Ten co mnie strzeże
To mój Bóg — nie wiem, czy twój
Nie jeden zarzekał, a wyszedł gnój
I wielki chuj, już nie obiecuj
Już mnie tu nie ma, już nie ma cię tu
Tysiące metrów, tysiące wersów
Tysiące szans na jedną metę
Nie ruszę w żadnym wypadku tabletek
I nie mów, że masz na mefedron pretekst