Jestem blisko

By LSO

Thumbnail

Pytasz czy po drodze jest mi tam gdzie twoje strony

Oczywiście, że tak bracie powiedz na chuj mam być skromny

Przecież moje też są te podwórka, ulice i domy

Jestem młody, a tutaj jestem od urodzenia

I choć wszystko się zmienia, to i nic się nie zmienia

Wielu ma urojenia, wielu życia nie docenia

I dobrze wiem, że to błąd i każdy stąd

Ma linia życia sunie z prądem, a nie pod prąd

Lecz idioci z siwizną pod prąd czasem cisną

I dotykają mnie kurwa, bo jestem blisko

Oni zrobiliby wszystko żebym upadł nisko

Jak pedalska prewencja, kosa, moja еgzystencja

Wszystkie niby wyższe sfеry kontra mój potencjał

Linia ognia tego rapu kontra ich pretensja

Stosunku mego do was już na zawsze taka wersja

Wzmożona agresja na pindoli z rządowego krzesła

Myśli jeden z drugim, że jest pierdolony Mesjasz

Powiedz co ja mam zrobić, może wstać i [?]

Podnieść ręce i na samoukaranie się zgodzić

Albo iść w społeczne ślady i korzystać ze zdrady

[?] szczęście [?], wiedz że nie dam temu rady

Dzięki życiu, mym hardkorze łeb mam nie od parady

I nie muszę więc nie schodzę z mojej pięknej autostrady

Są tu bracia, kobiety - wiem jak słyszysz same dary

Jeszcze jednym darem jest to, że se jutro jebne bary

Bo kocham sztangę w moich dłoniach z tym uczuciem pary

Uczuciem pary, patent stary, ale jary

I jednym dmuchnięciem w otchłań lecą koszmary

Jednym dymu wciągnięciem, niech tam on będzie wszędzie

Czujesz to człowieku jak spokój nas ogarnia

Nie dosięgnie tu armia, nie potrzebna jest twa garda

Opuść swoje dłonie niebezpieczeństwa koniec

Spalmy za nie jeden grób na którym jest nasz wieniec