Dziada obraz

By LSO

Released on February 20, 2013

Thumbnail

[Zwrotka 1: Wuojciech]

W internecie hejterzy jak te tirówki przy trasach

W senacie, sejmie gangsterzy, kiedyś im wyjebie napalm

Nie chcę wyjatkowo, żeby było jak mówiłem

A mój... rap prorok, dla mnie mój własny przywilej

Z muzą się nie kryję, jak nie kryję machów

Pozmieniało się troche, od czasów trzepaków

Nie gram jak Don Kichot, nie niszczę wiatraków

Nie wpierdalam kraku, jak, jak nie wpierdalam znajomych

Ty uświadom nieświadomych, sam znów nie chcę tego robić

Dla nas tą wartością jest dożywotni hedonizm

Lepiej utnij mi język, bo lepszy prosty werdykt

Lepiej będę wiedział, iść w bеzsensy czy sensy

Do czego jеstem pierwszy, chuju, do czego ostatni

Dzisiaj ogół cię rozlicza jaki byłeś z matmy

Masz coś na barkach, linie, życie, mnie inspiruj

A jak chcesz sprawiedliwości, pozbaw życia pedofilów

Ryzykowny krok, bo jest ci wszystko jedno

Człowiek to jedno, a być ludzkim sprawą z zewnątrz

W razie będę wiedział, iść w stronę słońca czy ciemność

Życie, bezsenność, żebym zyskał nieśmiertelność

Niech pocierpią łachy, które chcą cie znać z nazwiska

Jak chcesz gadać o rapie, gadaj nie o skillsach

R.A.P. high chciałem tego jak Izoldy Tristan

Jak zaczynałem, te osiedle było jak Pakistan


[Refren: Gog]

Nie szanują ludzi, ziomek, takich jak ty

Nie szanują ludzi, takich jak ja

Myślą tylko o tym, aby więcej kraść

Każą mi kraść i każą mi paść


[Zwrotka 1: Gog]

W mróz blanty kręcę i już zimno jest mi w ręce

Latamy tu driftem bo mam 2.5 w beemce

Tańce, hulańce, 200 złotych w pralce

Skoki, połamańce, reszte rzuciłem na palce

Nie przejdę jak po szklance, nie wcielą mnie różańce

Jestem marginesem w walce,a każdy kij ma dwa końce

Pozwól, że się wtrącę, ujebany jesteś w mące

Czekam na hajs, robię kilometrów 3000

Po złoty krajobraz, tak jak w domu dziad obraz

Ma decyzja była dobra, jeszcze wezmę cie za biodra

Czy ty łżesz, czy ty łzawisz, kurestwa nie naprawisz, ta

Wszystko można zmienić, szczęście pani do zabawy

Gdzie jest kompromis, kompromisu nie ma

Bystrość ponad desperacje i zamknijmy temat

Denat to tej rzeczywistości emblemat

Ludzie na konkretnej kurwie to powszedni schemat, ja

Biegnę dziś za Amnezją, potrzebuję jej jak wody na pustyni

Na pustyni, ale nic nie mam do pogody

Nie ma tu ochłody, trochę mineralnej wody

A jak powiesz coś głośniej to ci kurwy zrobią schody

Oczy [?], nie idę na zgode

Z tymi co mi niby mają jutro dać swobodę


[Refren: Gog]

Nie szanują ludzi, ziomek, takich jak ty

Nie szanują ludzi, takich jak ja

Myślą tylko o tym, aby więcej kraść

Każą mi kraść i każą mi paść