[Intro]
Wszystko tu było kiedyś tajgą
Kiedyś jak wpadło nam kurwa dwudziestu, trzydziestu
Teraz to kurwa... Wy się trzymacie tam, a kiedyś to wstyd
Jeden drugiego tu kurwa by w łyżce wody kurwa utopił
[Zwrotka 1: Gog]
Kiedy mówisz do mnie, nie kłam frajerskim bajerem z reklam
Kiedy mijasz mnie, się nie patrz — tak jak pierdolona sekta
Mógłbym ciebie zbrechtac, że na coś więcej mnie stać
Chcę ci to dać, a ty w pizdę se to wsadź
Tobie ten WAV coś stuka, kiedy dla mnie to sztuka
Chuja do dupy nie szukaj, kolejny manewr odpukaj
Nie pomyl się w ruchach, bo ruch ruchem Cię wyrucha
A co będzie wtedy, gdy małolat zacznie Ci ciupać?
Ciupaj, ciupaj, pokaż kurwom gdziе ich nora
Psy jebane do wora, gdy zagrywam w dyrektora
Jak prawdziwy chłopak zе wsi, który lubiał hardkora
Pociśnie z polską sceną — a który jest już teraz?
Co ma za znaczenie? Ważny jest teraz rap LS
Pokazuje pierdolonym ciotom, że się z tym nie jebie
Z językiem ciut mocniejszdym, jaki jest w polskiej scenie
Z językiem, który cenię — a to Ostródzka Liryka
[Zwrotka 2: Gog]
Która cyka, cyka i ciupa, ciupa
Uczy, uczy, się na świat ostrzy uszy
Z kablami na wargach rozumieją mnie głusi
I piszą na swych witach — adresatów to zadusi
Zadusza mnie to co? Masz kurwo si — to chodź
Wyjebane mam w twą moc, twa giwera to nie wszycho
Ty chcesz, bym siedział cicho, ale werbel dalej trzaska
Popatrz na mój uśmiech, moja gęba to nie maska
Nie białe, kurwa, rasta z dredami jak w damskich paskach
Co wkręca ludziom, że na drodze Marleya chciał zastać
Ogarnijcie się, ciule — nie umierajcie w zamule
Nie szanujący się żule — w żyjący bit cię spulę
Mam trochę więcej do powiedzenia niż, kurwa, zwykły zjadacz chleba
Możesz wierzyć albo szydzić, mnie i tak to będzie pizdzić
A ja jestem dobry w to, mogę ciągle dissem jeździć
Ożesz, kurwa, jak uwielbiam w rapie tym bluźnić
Na przekór tym, co nie lubią tego niby prostactwa
Leci na to moja lanca, nie podchodź do tego tańca
To Dla Wtajemniczonych — nie rób z siebie popaprańca