[Intro]
Produkcja Trego Maja
Mam kilka dźwięków dla pierdolonych szmat
[Zwrotka 1]
Mam do powiedzenia trochę więcej niż więcej
Szmaty chcące swego zawsze czym prędzej
Zawsze tak jak chciałybyście nie będzie
Zawsze tak jak ja chcę mogłoby być
Chcę żyć i cieszyć się kurwa, a nie martwić
Tym, że dziwko, traktujesz życie żartem
Zatem masz zgłuchę suko jak ty do mnie kantem
Zatem masz zgłuchę suko jak ty do mnie kantem
Jestem palantem — tak myślisz dałnie?
Choć to, czym najlepiej, lubisz ciebie karmię?
Dzień za dniem, a czy mówisz ty zmień to?
Zamykasz swoją gębę, by nie jęczeć głośno — wiem to
Za każdym razem postępujеsz tak samo
Jak po każdej nocy jest to samo rano
No tak, oczywiście, co mam zmiеnić w tym poranku
To nie baja, nie przyniosę ci kwiatów na wianku
[Zwrotka 2]
Życie jest ci żartem, ale teraz nie żartuj
Kotku, załóż majtki, maluj oczy, z miejsca tego startuj
Czasu nie marnuj, wiem, że ciężko ci będzie
Bez frajerskich zagrywek wiele spraw nie przejdzie
Małych sprawek i spraw tych większych
Spraw, abym zaufaniem obdarzył cię śmielszym
Kamuflażem być lepszym — czy tak chcesz mi się upiększyć?
Malując se kolory na twarzy paru twych wnętrzy
Paru, ilu, co robisz tu debilu?
Zmykaj, nie borykaj się z cwelem 50 kilo
Walę cię albo nie, jestem tu albo tam
Lacha albo foks, walę se albo ci dam
[Zwrotka 3]
Mi to wiesz, tu nie skończy się ciężko
Poczekam na mięso, choć wiem, że chodzi samo często
Ale bywa, ja się wtedy nie ukrywam
Wtedy walę, jebie, dymam i czy mówię ci bywaj?
Mówię pazłoteczko, do następnej ustawki telefonicznej
Albo ręcznej, słownej, od niej było lepszych kilka
Ale chwilka, nie siedzę jak łeb bo dostanę wilka
I walę do ciebie, czy są twoi rodzice?
Nie, to że się wstydzę, ale na chuj mają mnie widzieć
Ty sama, ja sam no i w lachę ze mną graj
I znowu następne noce i poranki
Michał, tylko tych szmat nie bierz se do bańki
Michał, tylko tych szmat nie bierz se do bańki