Released on September 28, 2018

5K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Nie jestem ani raperem, ani bohemiarskim nerdem

Raczej wyszarpanym, odsłoniętym nerwem

W miejscu po wyrwanym zębie

I nienawidzę za to siebie czasem

Zwykłe życie, jako jedno z marzeń?

Kiedy patrzymy na siebie tak oddzieleni barierką pod sceną

Ktoś z nas pomyśli na pewno: "Szkoda, że nie potrafię tak"

"Mamo, patrz! Znowu lecę jak ptak!"

Kolejny wbity w moje plecy hak

Jak się rozerwę na strzępy

To zrozumieją, że dla mnie to cały świat?

Oddałbym całą tę wrażliwość, gdybym tylko mógł

Gdybym miał coś do powiedzenia przy wyborze dróg

Jestem zmęczony już, ten cały ból nie jest mój

Dlaczego go muszę czuć? Nie rozumieją moich słów

Mówią, jakbym pisał dla nich tak, żeby znów się wzruszali

Skoro ten dar piękny tak i wspaniały, dlaczego się chciałem zabić?!

Nie ma ucieczki z mojej klatki, a myślałem o tym długi czas

Nie ma gwarancji, że nie będę musiał przeżyć tego drugi raz

Więc idę dalej przed siebie, choćby mi pluli w twarz

Tylko dlatego, że im daję z mojej duszy kwiat

Czuję się, jakby ktoś mi robił głupi żart

Nie mam już siły się bronić, mogę się tylko śmiać

Wypluwam z siebie takie tony emocji, że pozostaje ze mnie tylko pusty wrak

I nie wierzę, że można mnie lubić za to, jaki jestem

Oduczyłem się ludzi, ucząc się wersów namiętnie

I prawie na zawołanie potrafię stworzyć im ścieżkę

Do sytuacji z ich życia, którą przeżyją beze mnie

To nie talent, a zboczenie jest

Więc nie wisi u mnie na ścianie żaden ten platynowy śmieć

Wszystkie dowody uznania chowam głęboko gdzieś

Nikt ich nie odnajdzie, wszystko ma strony dwie

Naprawdę chcesz do mojej głowy wejść? Zrobić trochę zdjęć?

Rozejrzeć się po obcym ci świecie jak Holloway?

Zapytać mnie o koszta, jakie ponoszę

Gdy tworzę twoje ulubione CD?

To krew, pot i łzy, przyszłość, przeszłość i dziś

Wszystko jedno mi czy wyjdzie z tego mi hit

Ważne by wyszło ze mnie to i mi dało żyć

Choć bez tego, to wszystko to nic...


[Refren x2]

Niektórzy robią dobrą pensję na rapie

Karmią rodziny z tego. Piękne to bracie

Może i ja się na to kiedyś załapię

Ale od zawsze tkwię na innym etapie

Muzyka dla mnie jest legendą na mapie

I przebija moje serce jak rapier

Nie moja wina, że tak chętnie ten papier

Pije tę krew, która ze mnie kapie