Released on October 7, 2015

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Pamiętam jak w trasę wyjeżdżał dziadek

Niebieska Avia przed domem, na stole stos kanapek

Miałem parę lat i miałem frajdę już z tego, że dane mi było do szoferki wejść

Wspinałem się po tych schodkach jak na Mount Everest, więc

Parę razy dziadek wziął mnie ze sobą

Siedziałem tak obok niego przyglądając się drzewom i domom

Co po chwili zostawały daleko za nami

Rodzice pokazali mi twierdzę mocną i trwałą

Kto by pomyślał, że ciągła zmiana stanie się moją stałą?

Pare lat później autokar z zielonej szkoły z klasą nas trasą wiezie

W tle gra mi w walkmanie Cypress Hill i PMD z "diggity" DAS Efx

Znów przeskok w czasie. Ślęczę nad kartką na kwaterze w górach

Wszyscy zmuszeni by siedzieć, bo leje

Ja słucham Freemana i wolne wersy wypluwam

Znowu skok - na tapecie mam Dubaj, Tokyo, Peru, Angkor Wat

Moi kumple melanżują nad morzem, ja o czwartej nad ranem kończę nowy track

ZEUS! Już sama ta ksywka to sztampa a zdradzam jak on - oznaki uzależnienia

Co pchnęło mnie w kanał i w większą sztampę... teraz ... scena to moja ... Hera

Więc wracam do dusznych klubów, gdzie bramkarz mi nie wierzy że gram

I kiedy się przebijam przez ścianę tłum ktoś zawsze szarpnie mnie za t-shirt i kark

Znam wszystkie cliche: pań co chcą stawiać mi wódkę

Typów, co chcą sie lać i tych, którzy chcą dać demówkę

Co chwile pyta mnie o sukces ktoś a mi chodziło zawsze o muzę

Komplementy mnie krępują wciąż. Na salonach się nie odnajduję

Więc przyjeżdżamy jak najpóźniej. Wyjeżdżamy jak najwcześniej

Te melanże w trasie dały mi głównie gorzkie refleksje

Grałem w takich miejscach, że gdy nie musze, chcę się od nich trzymać z daleka

I mdli mnie w weekend na samą myśl o klubach i dyskotekach

Spałem w tylu hotelach, że zlewa je w jeden ta sama pustka i woń

Czy po prostu tu tak długo szedłem by skumać, że to nie mój dom? Nie wiem


[Refren]

Dostałem od świata wiele i dałem światu trochę

Szarpałem w pasach się nie raz nim zrozumiałem drogę

Co piątek czuję się jak we wnętrzu tornada

Bo pędzi wszystko wokół mnie, gdy tułam się jak nomada

Dostałem od świata wiele i dałem światu trochę

Szarpałem w pasach się nie raz nim zrozumiałem drogę

Co piątek czuję się jak we wnętrzu tornada

Bo pędzi wszystko wokół mnie, gdy tułam się jak nomada


[Zwrotka 2]

Gapiłem się setki razy na pary na dworcach

Ktoś komuś wpada w ramiona, ktoś komuś macha z okna

Mój dom i żona lata świetlne stąd

Tam ciepła kołdra, tutaj wiecznie ziąb

Wolałbym teraz teleport od mordy w telewizji

Ale nie mówie nic kiedy podbija ktoś żeby piątkę zbić za nagrywki

Tylu ludzi mówi mi że jestem im bliski chociaż widzę ich po raz pierwszy

To, co widzę w ich oczach nie pozwala mi nie zrobić tej foty czy nie podać im ręki

Gdyby nie oni tu mnie mogłoby nie być

Naprawdę już czułem się przegrany

Po półtorej dekady walki, w domu rodziców znów... spłukany

Nie chodziło mi tu nigdy o hajsy dlatego czułem nie raz na plecach buta

Marzyło mi się tylko robić kawałki i to, żeby ktoś chciał ich kiedyś posłuchać

Może kiedyś odwiedzę Dubaj, Tokyo, Peru, Angkor Wat

Ale póki co znowu jest czwarta a ja znowu kończę track

I przejdziemy znowu ten kraj by na żywo to grać

Bo dopóki nasi ludzie tego flow tu chcą

Ich wzrok pokazuje mi że to jest mój dom

Pierwszy Milion!


[Refren]

Dostałem od świata wiele i dałem światu trochę

Szarpałem w pasach się nie raz nim zrozumiałem drogę

Co piątek czuję się jak we wnętrzu tornada

Bo pędzi wszystko wokół mnie, gdy tułam się jak nomada

Dostałem od świata wiele i dałem światu trochę

Szarpałem w pasach się nie raz nim zrozumiałem drogę

Co piątek czuję się jak we wnętrzu tornada

Bo pędzi wszystko wokół mnie, gdy tułam się jak nomada


[Tekst i adnotacje - Rap Genius Polska]