Released on September 3, 2021

Thumbnail

Ta, ta szara rzeczywistość mnie męczy

Chciałbym tylko mieć w kurwę pieniędzy

Chcę się wyrwać z tej jebanej nędzy

Ja dalej bym latał gdyby nie te wersy

Przeżyj tyle co ja typie

Potem pierdol i pouczaj mnie typie

Chude lata za mną weź mnie stąd zabierz

Razem krzyczmy jebać biedę jak Pacześ

Mam przy sobie ból i smutek

Mam przy sobie skun i grudę

Twój idol to przy mnie krasnoludek

Za swoich ludzi na chodnik wylewam jebaną wódę

I podaje dalej nie krzyczę na zdrowie

W żaden sposób w zdrowiu wóda nie pomoże tobie

Muzyka to spowiedź, niе klękam przed psami i przed Bogiem

Będę wszystko miеć wyobraziłem sobie

Mam w chuj problemów na głowie

Nie jestem typem co ziewa

Pożyczam hajs ziomkowi

Ziom pożycza jak potrzeba

Bywa różnie, lecz ZetHa nigdy się nie skurwi

Sił mi starczy skurwysynu i wystarczy na rachunki

Stary znajomy znowu, pyta mnie co tam?

Dla tego miasta byku jestem jak batman dla Gotham

Ziomal na odwyku, drugi ciągle robota

Ja i moja flota, nie ma siana się mota

Ziomale to hołota, chce się garbić od złota

Ona chce, dobrze wie, że nie będzie żałować

Mam plan A, mam plan B, jak chłopaki na blokach

Częściej tak, rzadziej nie, lecę piątek sobota

To-to-to to hołota, chce się garbić od złota

Ona chce, do-do dobrze wie, że nie będzie żałować

Mam plan A, mam plan B, jak chłopaki na blokach

Częściej tak, rzadziej nie, lecę piątek sobota

Wszędzie pierdolą o szczepieniach, ja chce rozsyłać pocztówki

I interesuje mnie tylko zastrzyk gotówki

Wszedł tu na moment, ale brudny świat go wessał

Nie jeden taki tu mieszkał, szanse przespał lub przećpał

A ja nigdy byku nie chciałem być jednym z tych chłopaków

Choć swoje wypaliłem i swoje sprzątnąłem z blatu

Jako szczyl myślałem że ciąży nade mną fatum

A całą nienawiść w sobie zmieniłem w miłość do rapu

Cola się kojarzy z łychą, pijesz, a teraz i potem

Słońce się kojarzy z piwem, a śnieg kojarzy się z prochem

Twoja druga prosta droga, moja druga jazda bokiem

Moja sprawa nie twa brocha, leci sobie rok za rokiem

Parę spraw mi wyszło bokiem, mieszam sobie wódę z sokiem

Na życie patrzę z przymkniętym okiem

Później stoję pod tym samym blokiem

Ziomale to hołota, chce się garbić od złota

Ona chce, dobrze wie, że nie będzie żałować

Mam plan A, mam plan B, jak chłopaki na blokach

Częściej tak, rzadziej nie, lecę piątek sobota

To-to-to to hołota, chce się garbić od złota

Ona chce, do-do dobrze wie, że nie będzie żałować

Mam plan A, mam plan B, jak chłopaki na blokach

Częściej tak, rzadziej nie, lecę piątek sobota