Released on September 1, 2019

Thumbnail

[Refren]

Nie zostawiaj mnie, sam pochopnie działam

To nie sadza, na brwiach mi usiadł szatan

Idzie fala, znam ją, chce mnie zabrać

Ten ostatni raz w sumie po co kłamać

Nie zostawiaj mnie, sam pochopnie działam

To nie sadza krew, którą psuje szatan

Chyba każdy wie jak to na nas działa

Dzisiaj lekki, sen jutro jawa


[Zwrotka 1]

To było zawsze Surf City

Surf, surf z nimi

Dusze mokre jak chodniki

Burze w Polsce, bo front silny

Burzę co chcę, woń kolizji

Kuszą ciągle, to stąd blizny

Ruszę co chce, nie flow, hity

Wózek, flotę i pro-cipy

Ludzie proszą o pro-tipy

Prawda kończy jak Prodigy

Jak masz chody, to kuzyni

Nie, to znikaj jak Houdini

Jak Luke Perry i Keith Flint

Chcą zepsuć i zniszczyć

Daj blueberry

Chcę w ciszy łykać blue and yellow purple pills

Nieraz przekroczyłem normy

I nieraz się budziłem chory

Stałem z boku - chciałem w konflikt wejść

Miałem spokój - chciałem wojny, wiesz?

Niebo wzywa tuż po zmroku

Świat chce uzależnić od wyroku gwiazd

Czytaj z fusów, czytaj z oczu

Z fal, z lotu ptaków, póki niesie wiatr

Póki jestem, dopóki mnie chcesz, to wybawienie

Wieje wiatr, co zegnie każdą pewność siebie

Morze burzy się we mnie i nic już nie wiem

Idzie fala, duża fala

Weź ją, lepiej złap i surf, surf!


[Refren]

Nie zostawiaj mnie, sam pochopnie działam

To nie sadza krew, którą psuje szatan

Chyba każdy wie jak to na nas działa

Dzisiaj lekki sen, jutro jawa

Nie zostawiaj mnie, sam pochopnie działam

To nie sadza krew, którą psuje szatan

Chyba każdy wie jak to na nas działa

Dzisiaj lekki sen jutro jawa


[Bridge]

Jeśli piekło to inni, a ja między nimi

Chcąc nie chcąc mam szczęście

Że nikt mnie nie widzi

Chce zniknę im z wizji, chcę, wracam

I widzisz mnie, wracam i widzisz, i widzisz mnie


[Zwrotka 2]

W uszach huczy mi skrt, skrt

To surf, surf

Rozum chce gonić serce

Krzyczę - bierz je!

Nie leciałem na pęgę

Nigdy dalej nie lecę

Ilu z was by szczerą potrzebę czuło

Gdyby to nie było w cenie, ty?

Nie wiem, bo nie znam cię, może jej nie ma

Dziś są wyświetlenia i sława, i kwit

Może to ściema i paruje ziemia

Za ciężka od potu, nasienia i krwi

Tych, którym dała umierać powoli umierać

Niech spokojny niesie ich dryft

Duchy pukają do drzwi, nie otwieram

Bo trochę mi za siebie wstyd, wstyd

Pierdole wpływy, ja wolę mieć wpływ

Jak ci na licencji Poète maudit

Popłynę w wpław omijając mieliznę

Ty patrz i się ucz lepiej, to nowy styl

Wciąż jak surferzy z burzowych serpentyn

Wróże niewzruszony seledyn głębi

Nieliczni unoszą się na powierzchni

Pomiędzy tym a tym

Skill każe się liczyć ze wszystkim

Sny, jebane wiry ambicji

Znowu im zrywam się jak grube ryby

Jak trofea błyszczą haczyki i żyłki

Siedzę czekam na przypływ

Sprawiedliwy dla wszystkich

Dzisiaj bardziej niż liczby

Liczy się surf, surf


[Refren]

Nie zostawiaj mnie, sam pochopnie działam

To nie sadza krew, którą psuje szatan

Chyba każdy wie jak to na nas działa

Idzie fala, znam ją, chce mnie zabrać

Ten ostatni raz, w sumie po co kłamać

Nie zostawiaj mnie, sam pochopnie działam

To nie sadza krew, którą psuje szatan

Chyba każdy wie jak to na nas działa

Dzisiaj lekki sen jutro jawa