Released on March 26, 2017

Thumbnail

[Refren]

Stanę się śmiercią dla was, stanę się śmiercią - bhaga

Palę te światy, bo toną w posadach, chcesz ego wygasić - to teisho nie dla nas

To teisho nie dla nas, to teisho nie dla nas

Palę im światy, jak toną w posadach, chcesz ego wygasić? - to teisho nie dla nas

Stanę się śmiercią dla was, stanę się śmiercią - bhaga

Palę te światy, bo toną w posadach, chcesz ego wygasić - to teisho nie dla nas

To teisho nie dla nas, to teisho nie dla nas

Palę im światy, jak toną w posadach, chcesz ego wygasić - to weź, weź


[Zwrotka 1]

Jak dają mi rady, choć sami nie dają im rady, to tak, jakby rady nie dali

Ja żyję krawędzią jak rzadkie okazy, a dla nich to veto na twardy realizm

Znów połamią maszty, by zza białej flagi popatrzeć po sobie pustymi oczami

Te znaczenia ciążą ku re-publikacji jak GC po trapie ze sztandardem w paski

(A ja...) Z żagli wyczytam tragedię, słoną jak Morze Egejskie

Skoro jak korzeń w nas drzemie ogień obietnic, on biernych

Parzy jak układy z piekłem, to strach o ciebie i o mnie

O nas oboje, jak węzeł wiążą się pętle - same!

Oczekuj bez oczekiwań, a może uniesiesz nieoczekiwane

To moje "per aspera ad astra", skoro znów pławię się w tym, co nieznane

Jak pożar w oazie, bo palę wasz ład i opanowanie

Te ogrody w płomieniach staną na znak, że idę dalej, ale zostawiam ślad

Swój własny oddech na plecach czuję, choć ciągle uciekam

Sobie, a znowu na rzęsach chodzę, bo czas mnie zżera

Kolejny raz od zera, kolejny raz docieram

Do granic własnych mniemań; mam siebie, czy ktoś mnie ma - ma!


[Refren]

Stanę się śmiercią dla was, stanę się śmiercią - bhaga

Palę te światy, bo toną w posadach, chcesz ego wygasić - to teisho nie dla nas

To teisho nie dla nas, to teisho nie dla nas

Palę im światy, jak toną w posadach, chcesz ego wygasić - to weź, weź

Stanę się śmiercią dla was, stanę się śmiercią - bhaga

Palę te światy, bo toną w posadach, chcesz ego wygasić - to teisho nie dla nas

To teisho nie dla nas, to teisho nie dla nas

Palę im światy, jak toną w posadach, chcesz ego wygasić - to weź, weź


[Zwrotka 2]

Znam czterdzieści dni pustyni, sto dwadzieścia dni Sodomy

Przy nich "Czas Apokalipsy", to nie filmy Coppoli

Mam życie słodkie #Fellini, niejednoznacznie jak molly

Mnie też zrywają się windy, u szczytu myśli piętrowych

Że mówię o niczym? - to dziwne, bo zwykle najmniejszy z detali tu walczy o wszystko

Masz luki w doznaniach jak w równaniach iksy, ja przy nich wystawiam ci nowy horyzont

To widowisko jeszcze nie raz cię nawiedzi - wierz mi!

Stoję jak widmo po drugiej stronie każdej powierzchni

I nawet jeśli dzieli nas nie tylko dotyk

To przez te wersy na pewno dzielimy loty - co jest?

Świat to surogat, znasz miraż jego wartości

Nawet najlepszy narkotyk kiedyś się skończy - ej

Nie wiesz którędy pójdę, a brnę jak Savage Saint

Prosto przed siebie, z Bogiem, pomiędzy dobre i złe

Do marszu grają anioły z Electric Ladyland

Nawet nie patrzę pod nogi - płoną sekwencje scen


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]