Released on May 10, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Ten świat dla zabawy się pławi w neonach

(się pławi w neonach)

Tym dawno już dławi się nawet Holonyak

(już nawet Holonyak)

To ziemia? - a może jej blady hologram

(blady holograaaaam)

Zaczynam się martwić, że zgaśnie jak Nova

(już gaśnie jak Nova)

A kiedy poleci, poczujesz spadanie

Mam kwaśną jak deszcze mimikę

I nawet jeżeli śmiejemy się stale - gdzieś na dnie -

Wyczuwam już zbiorową kapitulację

Te ciała zbyt kruche i białe

Powoli się sypią jak piasek

Ich słabi bogowie i miasta bez marzeń

Pasterze bez owiec, a gonią za stadem

Sam lecę jak kadet

Masz człowieka małpę

Zakładam skafander

Magnetofon wciąga taśmę

Znów wpadam w pułapkę

Gdy z tłumionych pragnień

Fundują wyznanie

W fazie głęboko eksperymentalnej

Jak Livin Theatre i Manson Family

Ja wchodzę niedbale jak Ya Ho Wa 13

Na drugie Aquarian, u źródeł jak hipis

Sto zatrutych studni na środku pustyni

To kusi naiwnych - ale

Brak alternatywy

Boga nie poznasz jak pomiędzy nimi

Przechadza się od tak, bagażem przybity

[Refren] x2

01 011 jak puls

Te kody trwonią twoją wolę, ale zwodzą cię znów

Oczy na szyjach miękkich łodyg łamie odwyk od snu

Dzieci nadprzyrodzonych nocy przeczulone na ból


[Zwrotka 2]

To same pasma złudzeń jak Holly Mountain - czujesz?

Jeden to zdoła unieść, inny się oskalpuje

W imię Molocha ludzie składają wota z sumień

Możesz się chować w tłumie, sprawa jest prosta; shoegaze

Ponoć na obraz, ale gdzieś podobieństwo ginie

Zbieżne jak wachlarz zalet, z towarem pchanym w żyłę

I nie masz Guru, a siunjata jak po ketaminie

Opium dla ludu, to bogowie obracani wniwecz

Znów lewy na prawej, a prawy na lewej

I lecę po gorzką, bo w inną nie wierzę

Raz widzę sam podmiot, to znów orzeczenie

Już orzekam wszystko - no, poza istnieniem

Już poza istnieniem - mane tekel fares - ej

I tego nie zdejmie z siebie człowiek zdjęty strachem - nie!

Mam oczy niebieskie jak to plemię u Kubina - śnię

Sny jak Patera, niszczę wszystko jak Herkules Bell

To heavy metal: era kolorowych reklam - ster

Jak karuzela z piekła, seans - mało happy end

[Refren] x2

01 011 jak puls

Te kody trwonią twoją wolę, ale zwodzą cię znów

Oczy na szyjach miękkich łodyg łamie odwyk od snu

Dzieci nadprzyrodzonych nocy przeczulone na ból


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]