Released on September 18, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1: TPS]

No to co, że nie lubią, od niej wszystko się wywodzi

Rodzi nowych synów, wyrośli, są gotowi

Przeplatane z problemami serwuje małe szczęścia

Nie ma zaklęcia, tylko działka do wyjęcia

Zimna, przebiegła, z przyjaciela robi sępa

Jakbyś wiedział, że upadniesz, to położyłbyś się, nie tak?

Dwie strony, jak moneta, ale wie, gdzie pajda chleba

Jak nabrudzisz bardzo, to posprzątać się już nie da

Spełnia marzenia, jak daje, to zabiera

Czasem tak błądzisz, żeby lepiej nikt nie wiedział

Wyśmiewa co zawiedli ją, wzięli marne grosze

Bo nic się nie równa z szacunkiem od niej

Jest zdrowie, się pije, czasem i przez nią płyniesz

W długi wpędza życie, czasem zmienia w lawinę

Odbije jak mówisz nie, wtedy to się żyje

Ulica, ulica, co jeszcze tu kryje?


[Refren: TPS]

Ulico, ulico, co jeszcze tu kryjesz?

Jak upadnę, to powstanę, jedno jest życie

Problemów w labiryncie, codzienności nie uniknę

Co podrzucasz mi pod nogi, zdepczę i zniszczę

Ulico, ulico, co jeszcze tu kryjesz?

Jak upadnę, to powstanę, jedno jest życie

Problemów w labiryncie, codzienności nie uniknę

Co podrzucasz mi pod nogi, zdepczę i zniszczę


[Zwrotka 2: Murzyn ZDR]

Kieruję się ambicją, ta czasem kosztuje słono

Krew ofiary zmyć, krwią oprawcy pomszczono

Dwie strony chcą pokoju, to się wojna kończy

Będziem bronić terytorium, dźwiga na karku list gończy

Wyruszyłem w drogę, z której nie mogę zawrócić

Dość awantur, spinek, nie chcę więcej się kłócić

Dzisiaj jest pytanie, odpowiedź jutro będzie

Myśleć głową, a nie sercem, mą bronią jego narzędzie

Krok do przodu, dwa do tyłu, nie ma w spadku ojcowizny

Kiedy mówię, nie żartuję, śmigał na podobizny

Po linii co dzień stąpa, co się nad piekłem snuje

Jak mieć takich przyjaciół, to wrogów nie potrzebuję

Obiecuję, doprowadzę do końca, co zaczęte

Ma asy w rękawie, ma achillesową piętę

Spodziewam się plusów, czary, minusy przekleństwa

Klątwy, kluchy, możliwości i niebezpieczeństwa


[Refren: TPS]

Ulico, ulico, co jeszcze tu kryjesz?

Jak upadnę, to powstanę, jedno jest życie

Problemów w labiryncie, codzienności nie uniknę

Co podrzucasz mi pod nogi, zdepczę i zniszczę

Ulico, ulico, co jeszcze tu kryjesz?

Jak upadnę, to powstanę, jedno jest życie

Problemów w labiryncie, codzienności nie uniknę

Co podrzucasz mi pod nogi, zdepczę i zniszczę


[Zwrotka 3: Wieszak ZDR]

Dawno temu się zaczęło, chyba nigdy się nie skończy

Życie na ulicy dzieli, jak i łączy

Przetrwają tylko mądrzy, dążący do celu

Powoli, nie po trupach, zamiotło już wielu

Brudna, zła, niedobra, często karygodna

Chowa, szkoli, uczy, problemów daje co dnia

Czasem jak pochodnia pokazuje przetrwanie

Życie ramię w ramię, kolacja i śniadanie

Ryzyko jest zawarte, za darmo nic nie ma

Zawsze musisz coś dać, żeby coś pozbierać

Także lubi poniewierać, ty cały czas po swoje

Wszystko jest do przejścia, aby żyć sobie godnie

Mówią przyjaźń nie umiera, ta, która jest szczera

Tutaj takiej nie ma, każdy patrzy do portfela

Jeden lepszy od drugiego, zaprawia jak się patrzy

Tak to już jest, jak z ulicą się tańczy


[Refren: TPS]

Ulico, ulico, co jeszcze tu kryjesz?

Jak upadnę, to powstanę, jedno jest życie

Problemów w labiryncie, codzienności nie uniknę

Co podrzucasz mi pod nogi, zdepczę i zniszczę

Ulico, ulico, co jeszcze tu kryjesz?

Jak upadnę, to powstanę, jedno jest życie

Problemów w labiryncie, codzienności nie uniknę

Co podrzucasz mi pod nogi, zdepczę i zniszczę