Released on December 9, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Nie ma tego złego co mi nie wyjdzie na dobre

W końcu moja pora żebym zgarnął te hajsy nie drobne

Masz do mnie problem?

To dobrze

Mam tu coś chłopcze specjalnie na twoje problemy

Chodź nie ma wogóle ludzi przed tobą

To zrobisz tu w końcu stage diving ze sceny

Jebać ten przemysł

Piszą głupoty nie mogę ich słuchać

O hajsie i swagu

Hajsie i swagu

Hajsie o swagu i branżowych dupach

Nie chcę was słuchać

Przez was ten Tupac się pewnie tam w grobie wy kurwy przewraca

Hip-Hop to życie, zajawka

Ludzie, dla mnie

Dopiero na końcu praca

Na końcu kasa

Wpada na farta za koncert

Kiedyś nie było jej wcale

Setki supportów

Nieznany, zjebany

Wracałem do domu samuśki jak palec

Sam to dopchałem

Tu, pod górkę

Nie wiedząc co będzie z tym potem

Dziś mają problem piepszone rapery

Bo już trzecie solo sie pokryje złotem

Robię robotę

Tak, jestem kotem

Jak mam coś zrobić to robię na grubo

Pierdolę zdania hejterów

Recenzje raperów

I to czy mnie kiedyś polubią

Mam problem z wódą

Cóż, na łąki gubią

Każdy ma problem

Niestety nie mogę pojąć zawistne pajace dlaczego wy macie go do mnie


[Zwrotka 2]

Nie ma tego złego co mi nie wyjdzie na dobre

Teraz moja pora żebym w końcu ci zamknął tą mordę

Masz do mnie problem?

To dobrze

Mam tu coś chłopcze specjalnie na twoje problemy

Trzecia solówka

Więc jaka sodówka?

Jak umiem już fruwać

Nie zlecę ze sceny

Dawaj tantiemy

Też mam problemy

Nikt ich nie zmieni tu ziomek poza mną

Spłaciłem kredyt

Chcę zmienić życie

A już po raz trzeci się roztaje z panną

Życie to hardcore

Gdy wale alko

Nie umiem przestać

Choć pije dwie doby

Tak zaniedbuję kochaną muzykę przyjaciół i wszystkie te bliskie osoby

Nie śpię dwie doby

Towar gotowy

Co wkłada do głowy te lęki na bani

W domu pod kocem się pocę dwie noce

I wcale nie czuję, że jestem przegrany

Pytają fani, co nowego dla nich

Siedzę od roku a chuja zrobiłem

Jest tylu ludzi co słucha tych wersów ode mnie

I w życiu to daje im siłę

Dlatego żyję

Dlatego zginę

Dwa razy pomyśl nim o mnie przewiniesz

Jestem raperem, jak żaden z was nie jest

Więc weź z jakimś innym se buduj karierę

Też byłem zerem, zrobiłem wiele

Osiągam cele, spełniam marzenia

Szczerze pierdole co sapiesz na dole bo tylko zazdrościsz mi to czego nie masz


[Zwrotka 3]

Nie ma tego złego co mi nie wyjdzie na dobre

Fala hejtingu dodaje mi skrzydeł więc to żaden problem

Sam byłem bąblem, liczyłem drobne

Żeby cokolwiek dorzucić do wora

Pisałem wersy w podwórkowym studiu a nie przelewałem frustrację na fora

Studio u zioma

Także do dzisiaj tu czuję te ciary

Sam nagrywałem kawałki dla siebie bo wokół to wszyscy tu wtedy się śmiali

Kiedyś nie znali, dzisiaj to fani

Nagle chcą płytę z podpisem za frajer

Chociaż im mówię, że kurwa nie piję to jeden, lecz z drugim tą wódę podaje

Męczy mnie dalej, czy może walę

Mówi że koko a widzę, że wisa

Dlatego z ziomem spokojnie przy barze sam wlewam bezczelnie tą wódę do pyska

Lecę na peace brat

Traki to iskra

Jebać to ile na youtube mam baniek

Liczę na siebie, na parę mordeczek

I na to, że słowa nie wezmą w nieznane

Z rapem na amen, szlifuje diament

Talent bez pracy nie znaczy za wiele

Nie raz widziałem jak go marnowali przez alko, te dragi i parcie na szelest

Trzeba nie wiele, wpadasz jak w here

Afery lubią się zawsze przeciągać

Dlatego mimo tych wszystkich problemów to tak bardzo nie chcę by melanż mnie porwał