Released on December 30, 2021

Thumbnail

[Refren: Yann]

Ślady, słyszę, jak Ci mieszam w głowie

Ślady, tropię, aż wątroba kopie

Ślady, nie otwieram drzwi i powiek

Ślady nagrywają moje fobie

Ślady, nie zostawiam linii papilarnych

Ślady ścieżek na ekranach wytartych

Ślady, nigdy nie zostawiam ich po sobie

A wszędzie je widzę, bo mam, kurwa, paranoję


[Zarefren: Zdechły Osa]

Palę trawkę, żeby nie pić piwka

Palę trawkę, żeby nie pić piwka, joł


[Zwrotka 1: Eter]

A po moich śladach, jak idziesz, to Ci opowiem

To, co w głowie noszę co dzień, wolę mieć na sobie

A po moich nocach ginę i nie wiem, co robię

To, co w głowie noszę sobie, kurwa, nie Twój problem

Przez te dźwięki już nie będę senny, konwertuję moje lęki

Na coś więcej niż piosenki, więcej niż te ściеżki

Na więcej niż ktokolwiek by dał radę wytrzymać

To jak krew w moich stykach, wirus w moich żyłach

Ślina, co mi da na język, będziеmy w tym pływać

Robię to, co widać i nie widać, to nie są oblicza

A w lustrze kolizja, jak widzę świat w źrenicach

Zaklinam codzienność, to nie, kurwa, moja wina


[Refren: Yann]

Ślady, słyszę, jak Ci mieszam w głowie

Ślady, tropię, aż wątroba kopie

Ślady, nie otwieram drzwi i powiek

Ślady nagrywają moje fobie

Ślady, nie zostawiam linii papilarnych

Ślady ścieżek na ekranach wytartych

Ślady, nigdy nie zostawiam ich po sobie

A wszędzie je widzę, bo mam, kurwa, paranoję


[Zarefren: Zdechły Osa]

Palę trawkę, żeby nie pić piwka

Palę trawkę, żeby nie pić piwka, joł


[Zwrotka 2: RAAW]

Buch, buch, puf, puf, skurwysyny to tło

Dostali trochę czasu, kiedy tu zniknąłem na rok

Dostałem uczulenie, chyba na wasz chujowy sort

Pamiętaj, są kręcone baty, a nie świeczki na tort

Dla tamtej bibi to sport, raczej nie chybi po sos

Panowie, proste reguły, dostanie, co chce za coś

Zrzucą na przenoszenie góry, kiedy tylko da głos

Mówili, nie przeciągaj struny, suko, jak Harrison

Gdybym był profesorem, to bym wykładał emocje

To nie takie proste, chyba przygotuję konspekt

Odczucia gorzkie są, a wasze panny to

Smakują Schoko Bons, moralne kace w noc

Jakoś nie czuję flow, Twoja wartość Vuitton

Pachnie Ci jak milion innych frajerów, stąd do

Końca deptam sobie, bo to nie jest mój front

Możecie sobie ostrzyć kiełki, ja tu jestem na czczo-o-o

Na czczo-o-o, na czczo-o-o, na czczo-o, na czczo

Na czczo-o-o, na czczo-o-o, na czczo-o-o


[Refren: Yann]

Ślady, słyszę, jak Ci mieszam w głowie

Ślady, tropię, aż wątroba kopie

Ślady, nie otwieram drzwi i powiek

Ślady nagrywają moje fobie

Ślady, nie zostawiam linii papilarnych

Ślady ścieżek na ekranach wytartych

Ślady, nigdy nie zostawiam ich po sobie

A wszędzie je widzę, bo mam, kurwa, paranoję


[Zarefren: Zdechły Osa]

Palę trawkę, żeby nie pić piwka

Palę trawkę, żeby nie pić piwka, joł