Released on 2002

12K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Sokół]

Siemasz skarbie, bardzo tańczysz ładnie

Nie za bardzo łapię krok, więc może zatańczysz dla mnie coś?

Albo chodź, widzę bar

Przejrzałem cię na wskroś Kasiu, Gosiu, czy jakoś tam

Żaden cham

Co złego to nie ja, mam delikatny plan

Waco już czeka w furze, Jędker kołuje coś na górze

Wróżę, że będzie dobrze, już nie muszę cię namawiać dłużej

Koleżanki co się uśmiechają pięknie

Weź, was jest trzy, nas jest trzech, wtem

Jędker też z góry schodzi z trzema. Czy to pech?

Jeszcze pecha w tej historii nie ma. Razy sześć

Dobry wdech, śniada cera

Nagie prawie, a i tak chętne dalej się rozbierać

Pa tera, tera pa, zoba mnie i Jędkera, i sześć sztuk

Biorę dwie, on dwie, Waco też dwie zabiera

Wtem o nie... chwilę, naprzeciw mnie Patrzy się, jak mogłem zapomnieć, że mam dziewczynę?

Czeski film "Samotni", wieczór sobotni ten

Esencja zwrotki to realistyczny sen

Colenda, colenda, lubisz to się bawisz


[Refren: Sokół]

Męczą lub dają odpocząć, są Twoje

Czasem ukojenie, czasem paranoje

Sny, nawet gdy są złe, to się budzisz

Możesz w nich kochać lub mordować ludzi

Krzywe odbicie w witrynie twego ducha

Są twoje, tajne, niejawne jak życie

Tu wszystko dzieje się naprawdę

Męczą, lub dają odpocząć, są Twoje

Czasem ukojenie, czasem paranoje

Sny, nawet gdy są złe, to się budzisz

Możesz w nich kochać lub mordować ludzi

Krzywe odbicie w witrynie twego ducha

Są twoje, tajne, niejawne jak życie

Tu wszystko dzieje się naprawdę