FALLSTART

By WUDOKA

Released on May 4, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1: Wudoka]

Światła, kamera, akcja, moja kariera falstart

Zawód rapera, farsa

Wychodzi bokiem przy tym poza ramy codzienności

Stabilizacja musi zawierać out line, ilu nabiera ta gra?

Ilu zabiera thug life, Gucci, Carrera, Glock 9

Ilu nabiera karma? Ilu zabiera psiarnia?

A teraz pauza, tempa nabiera garstka

Zrób to co musisz #Waldemar Kasta

Tyle starań na marne, staram się nieustannie

Zjada lęk przed upadkiem

Stawiali że nie ogarnę, no i mieli racje

Nie spodziewali się lądowania telemarkiem

Wiem co to znaczy rzucić granat #niewypał

Mimo to bronić się póki zapał nie wygasł

Nie wybieram szlaków na skróty, byleby przykuć spotlight

Brak odbioru #norma, motherfuckes never loved us

Wymiana zdań jak sparing, bomba

Trafiasz kiedy banią kiwasz #Ali #kontra

Rusz głową, idole stają się rywalami #war time

No lie, byle się wybić #Jordan

Twój kod nieśmiertelności jest w CDA

Mój jest w DNA, Legends never die

To może być ten jeden track, przecież znasz to

Spadająca gwiazdka ląduje na rzece Hudson

Pora na pogoń za klepsydrą bez nitro

Wygrana z czasem spierdala przez palce jak piasek

Byle się wyrwać z objęć bezczynności

A bezproduktywne lata uznać za nędzny dowcip

Tracę sens działań, wykańcza mnie zryty beret

Podniesione czoło, przy tym miecz wbity w ziemie

Celem jest wziąć się w garść i wybić się z progu

So damn high, by przybić pięć bogu

Z lotu ptaka okolica jest jak znalazł

Kings palace, w środku ta jedyna lala i banda astrala

Amerykański sen w Polsce nie w Stanach

Zrobię to sam jak Kobe Bryant #wspólna wygrana

Póki co lecimy pod Sky'a na splifa

Choć nasza ambicje sięgam ponad Shangai Towah, Chalifa

W planach karnawał na szczytach

Taka wizja mnie pozytywnie nastraja do życia

Ale nie zawsze jest tak fajnie kiedy wstaje z wyra

Na palcach krew, żaden brylant, miraż

Alko się leje, scenę to zlewam, pieprze poklask

Tu gdzie każdy jest the best forever, the best of all time

To tylko plotka, uwierzysz mi na słowo?

Moje idee mnie nie zawiodą

Choć niemoc uderzyła mi w bańkę za młodu

Zatem po tym etapie w rapie

Rozpoczynam trip na nowo, dla kogoś

Nagrana prawie setka, drugie tyle w koszu

Wcale nie mydle oczu, Wudoka diler oszustw

Obiecywał tyle sztosów

Na zapowiedziach się nie kończy

Bo ten typek nie pada od byle ciosu

Skurwysynu wypad z wozu, the king is back

Wpadam po szybki cash, whiskey, jazz, cipki, fame

Licznik wrze jak cała Kostaryka

Skazani na Polszę wiedzą że tu szybko forsa znika

Podstaw bańkę na mnie, podstaw na underground

Kto niby będzie marnie grać, future number one?

Moje nerwy są nie do końca ze stali

Ale zdziwię się jeżeli tym razem mi nie wypali


[Tekst i adnotacje - Rap Genius Polska]