Released on November 28, 2016

21K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Słoń]

Prosto z jebanych głębin, ludożerca-rekin Mitsukurina

Dwa rzędy kłów tną jak sierpy, kiedy chłystków ubijam

Bogowie zemsty, w bani Meksyk, płynie z pysków strychnina

Teksty przybite gwoździami do ścian, jak Chrystus do krzyża

Seryjniak wyżyna twoich idoli w pień

Bez parcia na szkło, jak typ co w dupie mu słoik pękł

Wyczuwam zazdrość, więc idź się pierdolić jak Tory Lane

Cali na czarno jak symbiot Venoma i Johnny Cash

Mam chory łeb, bo nie łatwo być normalnym w tym bagnie

Dario Argento i Fulci mówili o mnie ej padre

Z pożółkłych kartek przy świecach praktykujemy alchemię

Wciąż klnę, bo skurwysynu ja uwielbiam smak przekleństw

Jak Dexter w oczach pasja, gdy patroszę alfabet

Mamy więcej trupów w szafie niż zabrała czarna śmierć

Sram na fame, każdy werset rzeczywistość zakrzywia

Poczujesz się, jakbyś czytał czarną Biblię na grzybach


[Refren: Słoń]

Kładę dłonie na bliznach, bo życie pisze Braillem

Przez gąszcz się przeciskam trzymając wierny bagnet

Mój syjamski bliźniak to nienasycony głód

Zostawiam po sobie zgliszcza i serpentyny słów

Kładę dłonie na bliznach, bo życie pisze Braillem

Przez gąszcz się przeciskam trzymając wierny bagnet

Mój syjamski bliźniak to nienasycony głód

Zostawiam po sobie zgliszcza i serpentyny słów


[Zwrotka 2: Shellerini]

Ej, na sumieniu drą ryje wszystkie z siedmiu głównych grzechów

Bez planu B brniemy w głąb ryk słyszę rząd uśmiechu

Te płuca pełne toksyn, raczej to nie pomaga w biegu

Długo patrzyliśmy w czeluść ziomki łapią się dziś leków

Tysiące kilometrów słów serpentyn pod te bębny

Lęki? Wszystkim lękom pozdrowienia ślemy z Orlej Perci

Gonimy szorstkie wersy, nie płyniemy z prądem, wierz mi

Tych bezsennych nocy, gościem Netflix, niebarowe bebły (bebły)

Siedzę wśród gwiazd niczym Leo Nimoy

Stilo zostawi ci pod okiem, niczym Dibo limo

Wczoraj umarło odkreślam je grubą linią widzą

Na pohybel debilom niby chica chi pomimo

Jeśli nie chcą kminić, niech nie kminią tego

Dwadzieścia tysięcy mil, te linie płyną z Nemo

Kręci mi to Canon EOS, leci kanonada znad głów

Robimy bum niczym Samsung


[Refren: Słoń]

Kładę dłonie na bliznach, bo życie pisze Braillem

Przez gąszcz się przeciskam trzymając wierny bagnet

Mój syjamski bliźniak to nienasycony głód

Zostawiam po sobie zgliszcza i serpentyny słów

Kładę dłonie na bliznach, bo życie pisze Braillem

Przez gąszcz się przeciskam trzymając wierny bagnet

Mój syjamski bliźniak to nienasycony głód

Zostawiam po sobie zgliszcza i serpentyny słów


[Zwrotka 3: ReTo]

Słowa mnie kłują po gardle to se je wypluwam na track

Jak by to ująć, jak skalpel dziwka rozpruta jak brandzla

Kundle szczekają ja w odwet mówię o sukach i strach jak

Zacznę ujadać jak bokser no bo się skończy na punchach Goddamn, Goddamn

Jak się bawić to sztos robić na siebie

A jak trafi się love, to oby forever

Kiedy pudrujesz nos uważaj na glebę

Bo będziesz o włos, a nie będziesz wiedzieć

Kiedyś miałem ścieżkę w nosie teraz twardo kroczę nią

W lustro powiedziałem jesteś bossem no i proszę

Jestem i to dzisiaj jest przekleństwem jak i dumą

Kurwy na mnie kurwią, suki tulą, inni honorują

Wielu mówi, że ReTo jest be, klipy, tracki ogólnie pizda

O nawijce to powiedzą, że cipy, dragi no w kurwę Big Star

Jak latam po scenie liczę swoje kroki

Już wiem, że spora większość panienek jest jak moje oczy puste


[Refren: Słoń]

Kładę dłonie na bliznach, bo życie pisze Braillem

Przez gąszcz się przeciskam trzymając wierny bagnet

Mój syjamski bliźniak to nienasycony głód

Zostawiam po sobie zgliszcza i serpentyny słów

Kładę dłonie na bliznach, bo życie pisze Braillem

Przez gąszcz się przeciskam trzymając wierny bagnet

Mój syjamski bliźniak to nienasycony głód

Zostawiam po sobie zgliszcza i serpentyny słów