Released on December 9, 2016

9K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Słoń]

Pierdolę Ace of Base, jestem jak Motörhead - Ace of Spades

Jak Sick Jacken wypuszczamy swoje Terror Tapes

Więc pierdol się, biorę te waginy pod odstrzał

Obserwując scenę z perspektywy kabiny bombowca

To Poznań, miasto stagowane jak Black Book

Ćpając nasze gówno z lustra możesz stopić sobie septum

Dwa sztylety w sercu, obłęd gniecie czaszkę

Hotel Panorama, pokój 217


[Zwrotka 2: Shellerini]

Suko nie rzucę tym jak Fajdek, o mnie nie musisz martwić się

I kiedy gram, to jak w parku Paris Saint-Germain

Od świata dzieli mnie tylko ta para czarnych szkieł

WSRH, twarze dwie, Harvey Dent

Dar, by karki gnieść jakby stworzył nas Matt Groening

Pakuję w kiejdy fajerwerki, płynie czerwony październik

Arrivederci, nerdy mówią na nas OP

Hala, cały hotel after 1408


[Zwrotka 3: Słoń]

Proste, jak nie lubisz rapu z perwerą odpuść

Żółtodzioby jak na taśmie idą gęsiego pod nóż

To towar pierwszego sortu, który w łeb trzepie nieźle

Te chuderlaki po tym gównie złapią PTSD

Jestem pervert, wchodzę w bit po chamsku, bez pieszczot

Bez litości dla tych zaplutych psów, więc niech zdechną

Chuj wbijam w twoich bożków, mów mi Glen Benton

I wierz mi lepiej, żebyś się stąd zwinął przed pełnią


[Refren]

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

Ogień krzyżowy, egzekucyjny Pluton

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

Głębokie wody, tylko się nie utop


[Zwrotka 4: Shellerini]

Trzymam się starych duktów, kroki słychać aż w Katmandu

Nieważne ile lat już gonię z katakumb słów czambuł

Bije buzdygan znów, dzieciaki na Valium

Dla tych paru lapsów każdy bez duszy jak Langstrumpf

W Duszy nie przestrzele, jak w finale Baggio, ja w finale walcze

Na sen se odpalę Narcos

Fucki na sztorc, nie siedzi coś - ćmokaj arschloch

Nie jestem gwiazdą, choć mam pięć czym Bellagio


[Zwrotka 5: Słoń]

Siemanko, wracamy tu jak Michael do Haddonfield

Nasze promienie dziś zamienią twoje ciało w pył

Ciągle mi mało krwi, ja słynę z nadużyć

Elżbieta Batory dla mnie twerkuje w jacuzzi

Mam wilczy głód, a zęby mureny dziwko

I jak piramidogłowy zdzieram skórę z tych wywłok

Nie pędzimy tam, gdzie bydło, nie jesteśmy nikim z nich

Przynosimy niewygodną prawdę niczym WikiLeaks


[Zwrotka 6: Shellerini]

Z milion linii zdążę wyryć nim zniknę jak Olewnik

Z rocznika Billie Jean, zdarty wokal nie podeszwy

Zza zaparowanych bryli banda szczyli goni hejting

Świat się zmieni w jednej chwili i to wszystko przez świt

Pisane wersy jak rzucają grzechy, długi cień

Dusi cię gniew, nikt nie każe tobie lubić mnie

Beat jak Rubin Hurricane wali w pysk nie głaszcze

Jedzie z P do N tandem mój kompadre rottweiler to


[Refren]

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

Ogień krzyżowy, egzekucyjny Pluton

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

W do S do R do H, suko

Głębokie wody, tylko się nie utop


[Outro]

WSRH

Wyższa Szkoła Robienia Hałasu

Shellerini, Słoń

2666, ha

Na bicie Returnersi, więc pokaż piersi


[Skrecze: The Returners]


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]