Released on March 1, 2012

Thumbnail

[Zwrotka 1: Słoń]

Gramy w pokera ze śmiercią, Bóg to chyba piatnik

Sunę powoli w ciemności, trzymając Nić Ariadny

Poszukiwanie prawdy wyssałem z mlekiem matki

Staram się po prostu przeżyć w tej bezuczuciowej matni

Wokół kuszą diabły, ludzie jak płatni mordercy

Kłamią ci z szarego tłumu i ci wychwalani wielcy

Słabość do pieniędzy, zabiją cię za grosze

Nigdy nie jedz owoców z drzewa, w którym gnije korzeń

Wielu mówi o honorze i wielu z nich go nie ma

Ściema, kłamstwa dwulicowców bez sumienia

Zanim pochłonie mnie ziemia i opustoszeje scena

Będę drążył prawdę, której sens jest głębszy niż ocean

Wyryte w kamieniach imiona umarłych

Pogrzebowe barwy, kostucha tasuje karty

Nie psuj sobie karmy, bo bardzo łatwo się spada

Uważaj żeby nie skończyć pod kopytami stada


[Refren: Shellerini, Słoń, Rafi]

Robię to co robić powinienem

Pierdol ściemę swoich racji bądź zawsze pewien

Gdzie leży prawda nikt tego nie wie

To czarne słońce, biały błysk na niebie


[Zwrotka 2: Rafi]

W telewizji kolejna głowa się uśmiecha

Szczyt hipokryzji, znów niewinni mają pecha

Aż skręca w bebechach od tej całej obłudy

Patrząc w oczy jeden z drugim, za plecami pierze brudy

A życie to jak gra w pokera nie szczera

Nie życzę wam byście nie mieli w rozdaniu jokera

Rap toczy się bez krupiera, diablo ręce zaciera

Śmierć kose ostrzy na mnie, ale jeszcze nie teraz

Los nas nabiera, choć szansa na wygraną duża

Twarze kamienne, ale w głowach szaleje burza

Diabeł ze śmiercią patrzą nam prosto w oczy

Mam to gdzieś ziom, bo mam swojego anioła stróża

Prawda jest po środku, ja się pytam gdzie ten środek?

Komu zawinił zarażony hivem noworodek

Wszędzie chamstwo, kłamstwo, fałsz się szerzy

A prawdy nie widać i dlatego trzeba w nią wierzyć


[Refren]


[Zwrotka 3: Shellerini]

Niczym Brand Nubian gram z wyższych pobudek

Z dala od stada kurew, staram się złu nie ulec

Idę przez ciemny tunel wypatrując światła

Wiem, że też tak masz brat ściskając w dłoni amulet

Swą głowę unieś i spójrz dumnie na świat

Uważaj na diabła, na tych co z nim za pan brat

Tu serca zimne, jak głaz pompują jad w żyły

Wiją się wiły, a skurwysyny sieją ferment

Patrzę ze wstrętem na tych amatorów afer

I ich bandę przytakiwaczy co jak klakier klaszczą

Nic ponad prawdą, prosta reguła ziomuś

Ufam nie licznym choć rozsądniej nie ufać nikomu

Sukces rodzi wrogów, mam tą świadomość jak Onar

Więc nie słucham porad typów, co nie wstają z kolan

Wiem którędy iść, czy z kimś, czy iść samemu

Cały czas powtarzając "Si vis pacem para bellum"


[Refren]

Tekst - Rap Genius Polska