Released on October 24, 2009

Thumbnail

[Słoń]

A ja spadam jak deszcz bomb na irańskie wioski

Trzeszczy głośnik, synu chcę zobaczyć Moshpit

Wóda i proszki, to zachodnia strona Polski

Roznoszę rap jak HIV zainfekowany moskit

Charakterystyczny gorzki smak drażni przełyk

Jesteśmy tam, gdzie zakłamane psy władzę objęły

Gdzie skorumpowane szkieły zagarną twoje mienie

Bo za wolność słowa możesz zapłacić wysoką cenę

Polowanie na jelenie, rosyjska ruletka

Zrzut napalmu na miasto jak B52 na Wietnam

Spłonie każdy hektar wielkomiejskiego getta

A ci którzy nas słuchają są jak fanatycy w sektach

Ja nie gram tego co określą media jako fajne

Jak Skynet programujemy własną armię

Zaszyfrowane Braille'm informacje na płytach

To dla każdego który los w swoje ręce chwyta

Tytanowy pocisk, twoje imię widnieje na nim

To ci opętani, bez żadnych zahamowań, granic

Brudne bramy, portfel chudy jak mechanik

A codzienność jak doberman skacze ludziom do krtani

Bo to o nich i dla nich, te kilka prostych wersów

Wypluwam na bit cały jad, który narasta w sercu

Kraj zszarganych nerwów, przedsionek piekieł

Tu pozytywne wzorce są od prawdy dalekie, yo

Nie pozwól, żeby kłamstwem życie ci zatruli

Człowiek zamknięty w klatce jak doświadczalny królik

To kod ulic, dumnie stój i manifestuj

Czas zabrać swoje siłą, przeciwstawić się kurestwu

To dla wszystkich absolwentów, witam w Wyższej Szkole

Tutaj sam nad swoim życiem sprawujesz kontrolę

Jak świętej pamięci Bolec olej całą resztę

W.S.R.H. wraca jak powojenny flashback!