Klakson

By WSRH

On Blendtape

Released on April 4, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1: Słoń]

Jadę jak Royce jedną z szos - oto ostatni samuraj

Jesteśmy jak Ghetto Boys - jak nois na murach

Obca jest nam vistula i realia pracy w biurach

A przeszłości nie jest w stanie tu przewidzieć szklana kula

Tutaj rządzi reguła - nigdy nie ufaj obcym

Oni ukrywają twarze jak dziwki na fotach z Roxy

Rachunek jest prosty - uważaj na leszczy

Będą się ciebie czepiać, niczym psie gówno podeszwy

Trzeszczy stary winyl, lecą z kalendarza kartki

A te skurwysyny nadal chcą, żebyśmy byli martwi

Czwarty grzech główny - kurwy nam zazdroszczą

Każdy osiągnięty sukces oni przyjmują ze złością

Czuję się bosko, łoskot na słuchawkach

Prawda płonie w wersach niczym pierdolona nafta

Trwa życiowy sprawdzian, w którym nie pomogą ściągi

Jednym ruchem zbijam z planszy wszystkie twoje pionki


[Refren: Słoń]

Wdepnij pełеn but, niech opony zapiszczą

W miejscu gdzie miłość miеsza się z nienawiścią

Idziemy w przyszłość, znów ramię w ramię

I przestrzegamy zasad, które są niepisane

To dla ulic, dla ludzi i dla miast

To dla ulic, dla ludzi i dla miast

To dla ulic, dla ludzi i dla miast

To kilka prostych słów, stopa, werbel, bas


[Zwrotka 2: Shellerini]

Flow na żywo z podziemia, miejsca grubych kantów

Mieszkań pełnych fantów, dudni tam nasz album

Podziemny tajkun, nad nami krąży biały orzeł

Jestem stąd od liści aż po korzeń

W dobie schorzeń tworzę rap zgodnie z sobą

Dopóki mego końca nie obwieści nekrolog

Gubię ogon, nie polegam już na fuksie

Moją jak i Twoją bronią niech będzie sukces

Przynieś wódkę, wierz mi mam za co wypić

Pech chciał na mnie trafić, ale skurwysyn chybił

Widzisz, od lat pcham swój wózek

A ze mną ludzie, co pierdolą świat złudzeń

I wiedz, że nie stchórzę, zła się nie ulęknę

Bo prawdę dzierżę jak Hobo swoją strzelbę

Znam swoje miejsce, Ty szanuj to co moje

Bo pierwszym lepszym wersem mogę skreślić Twój projekt


[Refren: Słoń]

Wdepnij pełen but, niech opony zapiszczą

W miejscu gdzie miłość miesza się z nienawiścią

Idziemy w przyszłość, znów ramię w ramię

I przestrzegamy zasad, które są niepisane

To dla ulic, dla ludzi i dla miast

To dla ulic, dla ludzi i dla miast

To dla ulic, dla ludzi i dla miast

To kilka prostych słów, stopa, werbel, bas


[Zwrotka 3: Paluch]

Daję pełen but w bieżnikach dupolizów jucha

Dawaj ich na ruszt, prosto w ryj karny kutas

Ja oszczędzam uśmiechy, chociaż żaden ze mnie smutas

I nie ufam tym, co ciągle cieszy im się dupa

Szczęśliwie niepozytywny, jak wynik testu na HIV

Oczyszczamy terytorium, jak wentylacyjny szyb

Zza zaparowanych szyb, patrząc na ulice jadę

Zawsze lecę Swoim torem, nie podążam za przykładem

Tutaj fakty są różne, a prawda jest płynna

Jeden mówi jak jest, drugi mówi co usłyszał

Jak nie wiesz na 100%, to lepiej żebyś milczał

Bo przypadkiem przypierdolisz potylicą o hydrant

W mieście ulice są krzywe, a proste charaktery

W nocnych autobusach znikają dobre maniery

Ludzie na ulicach miasta - gatunek mięsożerny

Jak National Geographic opisuje to bez przerwy