Hell’s Kitchen

By WSRH

On Unhuman Mixtape

Released on October 28, 2009

Thumbnail

[Verse 1 - Słoń]

Gadkę mam szczerą w górę kielon mów mi Venom

Ufundujemy ci kolumbijski krawat jak Ero

Jak Felon nieuzasadniona przemoc terror

Jebać emo to rap produkcje pod czarną banderą

Gdzieś pukają w drzwi siekierą typy w hokejowych maskach

Tu każdy wers to powód żeby komuś łeb roztrzaskać

Popękany asfalt serce miasta tętni

Tubylcy tych rewirów są do rozpierduchy chętni

Psychiczne odmęty to nasza niezdrowa karma

W dłoniach Husqvarna, jak nieobliczalny wariat

Jak w Afryce malaria z każdą chwilą w siłę rosnę

To jest proste anihilacja najsłabszych jednostek

Znów zardzewiałe ostrze powoli krwią ocieka

Wbijam się w twoje wychudzone ciało niczym czekan

Trzask trumiennego wieka, grobowy mrok zapada

Chore bragga, czarny sabbath, pijacka eskapada


[Ref. x2]

To te ciężkie hity rozbrzmiewają na ulicy

To styl miejskiej dziczy, witamy w Hell's Kitchen

Nadszedł koniec ciszy, nasze pokolenie krzyczy

Ofiar nie zliczysz, wiatr ugasił blask zniczy


[Verse 2 - Shellerini]

Koniec spekulacji kto się w tej grze liczy

To jest coś z czym się rodzisz, nie szukaj innych przyczyn

Hell's Kitchen, gdzie dzień pejs ćwiczy

Ściągasz nasz rap więc hajs nam dziwko wisisz

Słyszysz świst wersów, choć może to już świstki, yo

Wpadam jak Big Shug, te, mów mi mistrzu

Zrobimy większy gnój niż szkiełów banda

Przemawia przez nas szczerość, wbijam jak to robi reszta

To ten skład wjeżdża jak jebany Anthony Chickillo

I robi czystki wśród tych, którym brak stylu

To rapu chirurg wybebeszcza wszystkich wacków

I chuj mnie obchodzi ile Eska dała tobie nagród

Nasram ci na grób, bo tylko z nas dwóch ja mam talent

Wpadam z brygadą, wprowadzić na scenie zamęt

Bo to WSRH, ponury styl niczym grabarz

Specjalnie dla was jak szabas robimy raban


[Ref. x2]

To te ciężkie hity rozbrzmiewają na ulicy

To styl miejskiej dziczy, witamy w Hell's Kitchen

Nadszedł koniec ciszy, nasze pokolenie krzyczy

Ofiar nie zliczysz, wiatr ugasił blask zniczy