Released on October 24, 2009

Thumbnail

[Zwrotka 1: Shellerini]

Otoczeni hipokryzją, idziemy swą ścieżką

W ciemno, w głąb P.O.Z.N.A.N. z kreską

Szybkie tempo, moje flow zapijam teqlom

Własne tempo, nie idę tam, gdzie wszyscy biegną

Ściany szepczą, typy na komendzie milczą

Krajem rządzi Jim Jones, poczuj piwniczną wilgoć

Hip-hop, to wszystko w środku w nas, jak instynkt

W szklankach whiskey, a na dupach baggy'e jeansy

Znają nas z nawijki, a reszta to domysły

To my, jak Trzeci Wymiar - inni niż wszyscy

Jebać wyścig, jebać wszystkich wiarołomców

Podziemny korpus, ukryty w miejskim gąszczu

Tak od początku skąpani w ogniu

Chowani na tych fyrtlach, gdzie na klatkach pizga okrut

Z dala od podrób, podpuch, całego chujstwa

W górę wódka, za naszych ludzi, salut man


[Refren]

Wspólnymi siłami, w przód, jak La Onda

Zjednoczeni w rapie, walce i poglądach

Tak to wygląda, kolejny chory kompakt

W kraju, gdzie sprawiedliwości nie znajdziesz w sądach

Życiowy combat, walka full kontakt

Zimne realia to twój jedyny kompan

Ten flow cię wciąga, jak powietrzna trąba

A prawda, na gardłach kłamców, to anakonda


[Zwrotka 2: Słoń]

To jest cios, skurwysynu, który roztrzaskuje żebra

Żółta febra, wybuch londyńskiego metra

Kolejna ludzka tragedia, media pełne fałszu

Niech zamilczą, jak Watykan, w sprawie Holocaustu

Znowu nas dwóch, do przodu ciągle pędzę

Jak Harry Angel, ten świat topi się w obłędzie

Głębokie cięcie, strumień brunatnej czerwieni

Trzymam twój kłamliwy język na półce, jak souvenir

Ponad krainą cieni, idę, niczym Thorgal

Ta sama łysa morda, z techniką, jak Immortal

Nasi ludzie dzika horda są, byli, i będą

Czas urządzić krwawą kąpiel, jak rodzina z Dayton

Zmień to, przynoszę ból, kill the fetus

To flow, które parzy cię, jak ławica meduz

To czas bożego gniewu, apokaliptyczne wizje

Nuklearne odliczanie, zniszczenie jest bliskie

Zamiast ust masz pizdę, kłamliwy minister

Pierdolę rząd, sejm, senat i wysoką izbę

Ludzie wierzą w to, że system zmieni sytuację w miastach

Kiedyś wierzyli, że ziemia jest płaska

Domowa inwazja, synu, niczym Ice-T

Rzygaj hajs mi, dziś wyrywamy chwasty

Dzikie wrzaski, nieskończony słów zasób

To absolwenci Wyższej Szkoły Robienia Hałasu


[Refren]