Released on May 19, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1: Słoń]

Jedno słońce jak jedno serce w centrum uniwersum

Na dwóch nogach idę pewnie i omijam tłumy ślepców

Na pancerzu strugi deszczu, dziś spada kara na nich

Wybuchowe trio: Słoń, Hiroszima, Nagasaki

Zjadam słabych, czterogłowy Bóg, Świętowit na majku

Mam pięciogwiazdkowy styl i sześciocyfrowe IQ

Bez siedmiomilowych najków mnie nie dogonisz, kminisz?

Połóż ósemkę na bok i masz sumę moich skili

Dziewięć mili mili, headshot flow

Twoje top ten rapu to przy nas Pet Shop Boys

Więc lepiej serio skończ i te wyliczanki odpuść

Bo my to dwa numery, jeden na jebanym podium

V12 monstrum, na masce trzynastka

Wyższa szkoła jak 14K chińska dynastia

Otwieram drzwi z papcia, pięć trójek rzucam pod rząd

Szesnastki na trackach, a w zmęczonych płucach smog, ziom

To siedemnasty rok od pierwszej zjedzonej pętli

Piło się wtedy osiemnastoprocentowe bełty

Pisze dziewiętnasty wers, nim wjedzie na dwudziestym Elvis

Viva Las Vegas, maszyna wypluła trzy siódemki

We krwi dwa promile, drugie tyle jakoś wtłoczę

Szczam na was dwudziestocztero karatowym złotem

O dwa-trzy pamiętam ziomek i oświecę cię zaraz

To dwadzieścia trzy rany kłute Juliusza Cezara


[Refren: Słoń]

Robię to 24h ziom, o

Robię to 24h ziom, o

Robię to 24h ziom, o

Robię to 24h, ha

Robię to 24h ziom, o

Robię to 24h ziom, tej

Robię to 24h ziom, o

Robię to 24h, ha


[Zwrotka 2: Shellerini]

Jeden majk mam jak NAS, jak M1 Garand, Walt Kowalski

Władca, gwarant, że obcy opuszczą trawnik

Harpagan na garach i się dwoję, troję jak Ry

Patrz, ta karawana, jeszcze nie pora na capstrzyk

Na cztery wiatry ślę rym, ziom, co przeryje teren

Plery zdobi logo z brzytwą, w uszach słyszę szelest

Mam szósty zmysł co pomaga przejść przez gór siedem

Ja to pasażer Nostromo, domyśl się z jakim numerem

Odwiedzam Cloud Nine, dekalog Biggie dał nam, a nie Mojżesz

Może dlatego widzę chaos gdzie nie spojrzę

Yo, halo słońce dar mam tak jak ta jedenastka

A na werdykt tych dwunastu gniewnych ludzi mogę tylko na…

I sekunduje nam fart choćby trzynastego w piątek

Czternasty dzień roku mam przez cały rok, obłęd

Piętnasty szlug poszedł właśnie z dymem przy tej zwrotce

Straszne, ponad szesnaście lat to gówno kopcę

Znów pada bomb deszcz, leci rój B-17

Osiemnastoletnia szkocka w szklance tuż po dziewiętnastej

Nie jestem jak tamten co wychyla kielich pychy

A zaczynałem kiedy weed był jeszcze po dwie dychy

I toczę to jak Syzyf, choć ponoć los puścił oczko

Obok ziom co dwudziesty drugi level w skali zła osiągnął, z krwią

Dwadzieścia trzy sekundy pokonuje krwiobieg

Dwudziestu czterech starców siedzi przy tym tronie


[Refren: Shellerini]

O, robię to 24h ziom

O, robię to 24h ziom

O, robię to 24h ziom

O, robię to 24h

O, robię to 24h ziom

O, robię to 24h ziom

O, robię to 24h ziom

O, robię to 24h


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]