#psiocha

By WSPS

Released on May 7, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1: Muffmi Fredro]

Wychodzę do sklepu, miałem taką potrzebę

Stojąc przy kasie poznałem ponętną Marzenę

Bez ogródek mówię chodź Cię wyjebię

Mam polecenie odwiedzić Rączkowską Renię

Nagle prysło mi marzenie nie zaufam już Marzenie

Połapiemy dziś za cyca przy dźwiękach od Cypisa

Wsadzi sobie ogon lisa nie potrzebna nam tam wiza

Przecież lubisz jak Cię mizia anakonda a nie żmija

W czoko jest spoko (jest bardzo spoko)

Kakaowe oko, jest tu dziwa prawdziwa

Idźmy do lasu dziwki prawdziwki

Rucham jak dzika kuna w agreście

Mam wygląd dzika to fama na mieście

Po ruchaniu klasyk kebs na cienkim cieście

Myśli sobie taki duży jak ja go zmieszczę

{Zwrotka 2: Eren]

Wchodzę na balety usiądź na mnie jak ja najebany na taborety

Ojcowie chowajcie córki bo się mogą dzisiaj skurwić

Jadę do remontu się za dychę bawię nie jestem bananem

Dawaj mała się zapoznasz z moim parmezanem

Odpalimy się co pognam cie jak antylopę na Saharze

Afrykański chłop

Znasz geografie? to będzie kawal dissa, Włochy wjeżdżają z buta

Ja wjeżdżam z penisa jak piłkarz ale jaja chcesz być piłkarką?

Możesz być pałkarką bo masz głębokie gardło

Banger bragga ja nie wysiadam jak siedzisz na pale to tez mówisz

Nie wysiadam jak pasażer Nostromo biorę Cię na kancie łózka

#NOSTROMO

I tak lecą dni melanżowicza jak wjeżdża ekipa to się lepiej przyzwyczaj

Bragga mogę wiecznie nawijać, niech nie kończy się ta chwila

Ostry melanż mnie zabija i jak nie weźmiesz do (hehehehe)

Się wbijam w bity obsłużysz dziewczynko dzisiaj cały kształt ekipy


[Zwrotka 3: Promil]

Znowu jestem na imprezie mój chuj dzisiaj ostro wjedzie

Będzie mocno ordynarnie nie oszczędzaj się kochanie

I bez zbędnych ceregieli biorę w obroty Anię niech mnie dzisiaj onieśmieli

Każdy zna ksyweczkę Promil Ty się przed tym nie obronisz

I zaczyna się rozgrywka coś ze spodni się wyrywa

Zrzucam z siebie drogie futra nie wypuszczę cie do jutra

I jak Elizabeth Swann kurwiąca się z piratami

Będziesz głośno jęczała na tyłach mojej spiżarni

Prosze nie licz na sniadanie, ja chce tylko seksu moje kochanie


[Zwrotka 4: Barszczu]

Ej ziomy dzisiaj mamy ostry melanz my pijemy tu ostro ze sie jutro nie pozbierasz

Na biforku zróbmy perle kolo lwowskiej bramy jak się na nim Poskładamy to opadną majtki mamy wjeżdżamy tu kabany

Bynajmniej nie neoplanem, leje się dzisiaj wóda dzban za dzbanem

Czy to Krupnik czy Sobieski uciekam dziś przed niebieskim

Sąsiad nie chciał się nawalić z nami królewskim

On na tym melanżu to jest persona non-grata

Gdy wlepi po mandacie to się skończy nam wyplata

Salaty strumień tez dzisiaj by się przydał

Taki będzie zwrotki finał