Released on March 31, 2017

8K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Włodi]

Dzień jak co dzień

Długi, kłamstwa, pasma niepowodzeń

Solo rap robię

Z większością raperów jest mi sporo nie po drodze

Jak ich widzę, nawet kurwa nie podchodzę

Chcą opinii? Szydzę, nigdy im nie słodzę

Myśląc o dochodzie wyobraźni puszczam wodze

Fajna dupa i gotówka w kupkach na podłodze

Trzymam fason, tłumy skaczą

W dół i do góry, za sznury pociągam jak mason

Twoje ziomy co się krzywo patrzą

Jak postawię ich do pionu będą pytać „za co?”

To wbija w fotel jak wiadro

Wydaję flotę za łatwo

Joint to mój totem, chcesz anegdotek?

Mój sukces dla leszczy jest hydrozagadką

Dzień jak co dzień

Ledwo otwieram oczy, sięgam po ogień

Ten sam bodziec, wrzucam jakieś szmaty, ale to nie tania odzież

Niewyjściowe mordy w podejrzanym samochodzie

Patrolowe tempo no i obcinają srodze

Może to być twardy do zgryzienia orzech

Bo im z ryja przypominam kogoś, kto leży pieniądze

[Uff] Rozeszło się po kościach

Jeden z nich to mój stary sąsiad

Wiedział, że skądś zna tą twarz, lecz niestety

Zamula go opiat, którym bóle leczy

Nigdzie mi się nie spieszy

Do jutra biorę na zeszyt

Towar tak świeży, że się lepi do kartki

Ja i moi ludzie gramy do jednej bramki

[Refren: Hades, Steez & Włodi]

(Ej, tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak twoje decyzje są strzałem w kolano

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Ktoś liczy wygraną, ktoś traci tożsamość

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak biorę robotę, to tylko nagraną

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Poza tym wszystkim hołduję zmianom

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak twoje decyzje są strzałem w kolano

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Ktoś liczy wygraną, ktoś traci tożsamość

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak biorę robotę, to tylko nagraną

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Poza tym wszystkim hołduję zmianom


[Zwrotka 2: Oskar]

Bawię się radiem tkwiąc w korku

Szlugów szukam brailem, są w schowku

Drugi rok stawia highway konsorcjum

Szybsze są pasy skrajne, a ja w środku

O, szaber wbija ci się na mieszkanie od frontu

Witryniarz kitra Nike'i tanie z Go Sportu

Doliniarz czeka, aż zapadnie zmrok w końcu

W rządzie oficjalnie chcą fortun

Jej biały nieustannie nos w słońcu

Małolat spija na śniadanie po ojcu

Moje mordy opór w bramie tlą sortu

Jak masz całość w kilogramie – poporcjuj

Leci dzień, lecą dwie setki z rąk

Lecą butle i krew leci z mord, o

Na osiedlu sport, na ulicy dzwon

Zgredy wpierdalają w maszyny cały żołd

Skazujący wyrok wydaje jednak sąd

Do skroni się unosi colt, cel, pal – błąd!

Matki z twarzą dzieci

Cali drgają zgredzi

Lekomani mają leki

Najebani prawo bredzić

Bogaci szamią steki

Podatnych karmią śmieci

Chamy kradną czeki, blanty dają w zeszyt

Banki tanio kredyt – dzień jak co dzień

[Refren: Hades, Steez & Włodi]

(Ej, tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak twoje decyzje są strzałem w kolano

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Ktoś liczy wygraną, ktoś traci tożsamość

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak biorę robotę, to tylko nagraną

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Poza tym wszystkim hołduję zmianom

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak twoje decyzje są strzałem w kolano

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Ktoś liczy wygraną, ktoś traci tożsamość

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Jak biorę robotę, to tylko nagraną

(Tu każdy dzień wygląda tak samo)

Poza tym wszystkim hołduję zmianom