Released on July 31, 2025

6K Views

Thumbnail

[Intro: Wini]

Tede, co się między nami stało?

Tak fajnie nam się gadało

Miałem wrażenie, że nawet w którymś momencie może nawet jakoś lekko się do siebie zbliżyliśmy

To były tylko narkotyki...


[Zwrotka 1: Wini]

Tak najzwyczajniej po ludzku mi przykro

Że jesteś taką jebaną dziwką

Pamiętasz, jak kiedyś siuraliśmy koksiwko w Słubicach na koncercie Smagalazów

I cisnęliśmy Wojtka Sokoła od najgorszych kutasów?

...było zajebiście

Poczułem z tobą wtedy jakąś bliskość

I chyba nawet mi powiedziałeś, że mam fajny kawałek

Nie pamiętam. Strasznie się nasiurałem


[Interludium: Wini]

No tak było, no co? No

Tede, kurwa, od ciebie naprawdę można się sporo nauczyć

A ja od ciebie nauczyłem się jеdnej rzeczy

Że piеrwsza krecha zawsze musi być konkretna

Essa!


[Zwrotka 2: Wini]

Ty jebany w mordę hipokryto, ty chamie

Jak śmiesz komukolwiek wytykać ćpanie?

Wywąchałeś wszystkie kible w Warszawie i połowę w Polsce

Nie chcę wiedzieć, co robiłeś w Amsterdamie

Ty kurwo, ty szmato, ty pedale

Nawijam w twoim języku, po łacinie – quo vadis, ty skurwysynie

Przygłupi bałwanie, gdy mnie spotkasz, nie będzie już buzi buzi

I tak wiem, że mnie kochasz i tak naprawdę mnie lubisz

Boli, że cię nie słucham – o to cała rozróba

Ciebie nie da się słuchać jak Maryli Rodowicz nie da się ruchać, essa!

(...no nie, kurwa, nie da się)

Beef z Ryśkem cię zmienił, coś w tobie pękło

Nie doceniłeś potęgi fanbase'u

I już miałeś wsiadać na parowy statek

I grać do kotleta starym niemrom

I wtedy eureka – wymyśleć siebie na nowo

I chylę czoło, fair play, tak na sportowo

I zdałeś se sprawę, że Polska chce Ameryczki

Zacząłeś ją bezczelnie kopiować, tak bez ambicji

Kim to nie byłeś? Rick Rossem? Bigosem?

Na widok Game'a na żywo coś mamrotałeś pod nosem tylko

Twój grzech – arogancja, sam masz słabe nerwy

Nie ćpaj, jak nie potrafisz na psach stulić gęby

Raz w dupę nie pedał, tylko się trochę rozjebał

A Mata też syn adwokata – się nie rozjebał!

Co ty szukałeś w lesie, muchomorów dla samorozwoju?

A wyszło ci kino moralnego niepokoju

Jacek Placek, straciłeś ten luz

Uleciał gdzieś hen daleko jak gołąbek pokoju

A łgałeś jak pies przed kamerą, masz krótką pamięć

Tede już nie jest z ulicy – mam ci przypomnieć baranie?


[Interludium: Tede]

Ja się na tym nie znam i jak powiedziałem wtedy to jeszcze raz powtórzę:

Ja nie jestem z tego świata kurwa i to nie jest mój świat kurwa

Świat ulicy, świat zasad kurwa

I tak dalej...


[Break / Cuty: DJ Pete]

Skurwysyn sraczką dziadka się zachwyca

A ja pytam się ciebie: gdzie tam jest ulica?

Gdzie-gdzie tam jest ulica? Gdzie tam jest ulica?

(Gdzie-gdzie tam jest ulica? Gdzie tam jest ulica?)


[Interludium: Wini]

Kurwa, fajnie kiedyś Tede rapował, jest sentyment

No ale chuj


[Zwrotka 3: Wini]

Pozwól, że ci jeszcze przypomnę, jak na wideo z Malikiem

Trzaskałeś ujęcia ze znanym przestępcą Słowikiem

Pokazywałeś na niego – "Patrzcie, tak trzeba żyć!

Mam teraz plecy jak Popek, nie robiąc nic"

Co na to twoja prywatna palestra?

Mama sędzina, tata adwokat

Wreszcie co na to Krzysztof Stanowski?

Mocna rozkmina, słaba robota

Notabene jak Pat uwieczniał scenę

Niektóre chłopy miały niezły dylemat

Czy to wypada? I co kto powie?

Że stoją na zdjęciu obok zwykłego frajera

I koniec końców nikt nic nie powiedział

I bardzo dobrze, wygrał hip-hop!

I trzeba ci przyznać, wiedziałeś jak to rozegrać

Specjalnie przyszedłeś na ostatnią chwilę, pizdo!

Więc kiedy mówią "kapuś" – to o tobie, Tede!

Rozjebus, rozjebunda – to o tobie, Tede!

Konfitura – to o tobie, Tede!

Nie mylić z produktem spożywczym – oj nie, nie!

Kapuś, kabel – to o tobie!

Sprzedawczyk – tak, to o tobie!

Denuncjator, informator, donosiciel, sygnalista

Przytakiwacz, wydyganiec – jest tu tego cała lista

Ah, te wyzwiska, może trochę na wyrost

Kawał kurwiska, wiecie co zrobić z tą śliską żmiją


[Outro: Wini]

Ukochać, przytulić!

Jak zobaczycie Tedego, podejdźcie do niego i go przytulcie, tak z całej siły

Kurwy też potrzebują miłości

Essa!