Released on December 18, 2017

Thumbnail

Te same stopy stawiają te same ślady podeszw

Nadal tak samo milczę w rozmowach z tym samym bogiem

Powązki latem, staje przy tym samym grobie

I zapalam znicz choć wiem, że nic nowego mi nie powiesz

Codziennie widzę w sobie Ciebie

Wiem jak nie układało Ci się po 89'

Ani kiedy ja przyszedłem, krew z twojej krwi, stare złe dobre dni

Magnolie przekwitły dawno w miejscach gdzie chodzę dziś

Mam już swoje wydeptane ścieżki

Byłeś tam tyle, że sam nie przewidziałeś reszty

Cóż i tak idziemy w jednym kierunku do tego samego punktu

Aż do zatrzymania pulsu w trakcie mijających lat

Po ostatni ślad jaki zostawiasz po sobie tutaj

Pójdę tam z tobą, nigdy już Ci nie pozwolę upaść

Tyle razy mówiłeś mi ile znaczą uczucia

Może powinienem Ciebie częściej słuchać?

Te same stopy stawiają te same ślady podeszw

Tak samo jak wtedy chce zapytać czy musiałeś odejść?

Dawno wyszedłem z domu, żeby znaleźć swoją drogę

I nadal nie wiem czy zostawię na niej ślad po sobie

Nieustannie mam wrażenie, że chodzę po twoich

To co mnie nie zabiło wzmocni, to co pokona boli

Stracony czas, nie potrafię go nadgonić

Zostawił znamiona na moich wewnętrznych stronach dłoni

A ty? Dalej milczysz I dalej wstyd mi

Że dopiero jak Cie nie ma, stałeś się naprawdę bliski

Zabawne co? Dawniej nie widziałem wszystkich okoliczności

Gdy mówiłem, że nie dałeś nic mi

Minęło kilka lat, stawiam wciąż niepewne kroki

Gdy patrzę w lustro widzę w nim twoje niebieskie oczy

Nigdy bym nie pomyślał, że zaczniesz tak wiele wnosić

Może powinieneś wcześniej wiedzieć o tym