Released on March 15, 2019

Thumbnail

[ZWROTKA 1]

Pamiętasz młodość była beztroska

Sztuki nie śmigały w szortach ani w białych Air Force

Jak biegłeś na bojo to wiedziałeś, że kogoś spotkasz

Spoko opcja, schody z tyłu w tle deskorolka

Lubiłem patrzeć w taflę nieba

Zabawne że kiedy jesteś dzieckiem jeszcze tak niewiele ci potrzeba

By się spełniać wystarczyło kilka monet w kielniach

Nikt ambitnych planów na to życie nie miał

Kilku już paliło więcej inni malowali

Miałem brudne ręce czułem, że to moje miejsce

I że nic już nie może wydarzyć

Że to idealny stan z którego nas nikt nie wybawi

Wtedy jakoś brat kolegi z ławki skoczył z okna

Ojciec z matką znów się rozstał dorastanie w wieżowcach

Melanże na pół piętrach, mogę nie pamiętać

Patrzyłem na te bloki na pewnej drodze do piekła


[ZWROTKA 2]

Krótkie gorące lata, długie i chłodne zimy

Szklane fifki, ciemne windy, odpalamy, wychodzimy

Wtedy nikt nie malował już, klatka schodowa w dół

Pewnie byłbym inny gdybym się tu nie wychował - cóż

Na stadionie przy Potockiej, ciepła wódka na deszczową wiosnę

I wszystko było prostsze wtedy

Nie myślałem tylko o tym czy odpocznę

W końcu bez planów i poczucia obowiązków

Włóczyliśmy się od rana do wieczora

Nie patrząc na różnicę przekonań, nieważna była szkoła

Aż psy zawinęły mi koleżkę z dychą zioła

Wróciłem do domu pewien, że świat mnie pokonał

Czułem, że nie wytrzymam tu chwili dłużej

Mam dość już tych ruder już i chlania w nich do pierwszej czy do drugiej

Ci którzy tutaj nie gonili snów, gonili grude

Patrzyłem na te bloki z okna pokoju na górze


[ZWROTKA3]

Matka powiedziała skończysz na osiedlu lub w więzieniu

Jak nie znajdziesz w sobie siły i nie zaczniesz szukać celu

Moi rówieśnicy, których pamiętam z liceum

Siedzą na tych samych ławkach co 17 lat temu, kurwa

Te same drogi biegną do domów

Te same matki próbują ustawić wiecznie do pionów

Tych samych synów

Ci co nie mają jeszcze dozoru

Prowadzą wojny z prawem

Żaden nie chcę spokoju

Pamiętam jak biegaliśmy razem z farbą

Dziś widzę na ich twarzach bezradność

Idą ramię w ramię na dno

Cokolwiek mnie trzymało to trzymało dawno

Patrzę na bloki i brakuje mi dzieciństwa bardzo