Released on July 6, 2013

Thumbnail

[Verse 1]

Nie znam szczęścia, jak z nią

Nie ma miejsca, jak dom

Wiesz o czym mówię Stona

Nie znasz miejsca jak Śląsk

Mojego życia linia kompletna na wskroś

Agresja, nie mam w bokserkach miejsca na broń

Ta chwila nadeszła, z nią emocje których piękna nie zastąpi butelka i joint

Pytają mnie: "Zamierzasz przestać?" A skąd!

Będę tu aż opuszczą mnie w deskach na dno

Wiesz gdzie mieszkam jak coś, setka na głos

Wieczór w studio - Rap, empecetka gra pro

Żyje w biegu - imion nie pamiętam, mam dość

Trzymam cały świat w swoich rękach - mam moc

Jestem blisko jednak jeszcze nie tam, gdzie chcę być

Wierzę w sny - nie śpię - czekam, aż nadejdzie świt

Kocham żyć, dobrze wiesz, że nie zmienię nic

Kocham dni, dzięki nim jestem tu, to jeszcze nic


[Verse 2]

Nie ma nic jak zachodzące nad Marymontem słońce

Moment, w którym światło dnia znika za horyzontem

Wiara w to, że było warto grac każdą zwrotkę

Nie ma jak świadomość, że nigy się nie cofnę do tamtych miejsc

Trzeci koncert pod rząd

Nikt nie wierzył gdy mówiłem, że nie kończę z ta grą

Zło i dobro pomiędzy polifonią

Wstaję, podnoszę wzrok, od nowa gonię wolność

Uśmiech matki, gdy do domu wracam znów

Spłacam dług, padam z nóg, niech opada kurz, na kartce osiada tusz

Nie rozważam dróg innych od tej - żyję dobrze. Chcesz? To badaj puls!


[Verse 3]

Nie ma dźwięku jak winyli szum

Kiedy słyszysz brud, a nie głosy mówiące nam, że nie otworzymy głów

Kiedyś były tu, nie ma dziś ich już

Idę sam drogą na szczyt ponad warstwą chmur

Nic jak cały czas ten sam smak krwi na zębach i zapach zwycięstwa

Za nic sam nie chciałbym stawać w tych miejscach

I mimo, że branżę dopada inercja, nie zmieniam nic

Niedawno nie miałem wiele, spełniam sny

Nikt nie mówi mi co myśleć ani gdzie mam iść

Nie muszę inaczej żyć dziś, teraz ty...


[Tekst - Rap Genius Polska]