Bulletproof

By WCK

On SKŁAD KRU

Released on November 13, 2020

Thumbnail

[Scratch: Chada]

A łzy na które patrzysz to nie są łzy radości


[Zwrotka: MADA]

Pierdolony dziewiętnasty stryczek sam się supła

Choć stawiamy baszty, zło się mnoży niczym pluskwa

Białe flagi na maszty po co nam ta kłótnia

Chcesz mnie zmiażdżyć - marna próba

Mam takie hasło na bicku jak mój czarny Braciak nawet jeśli umrę będziesz miał mnie na winklu w tych rapach. (Ratatatatatata)

Strzelaj proszę bardzo, spokój imitacja zbroi chociaż czasem klękam masz to, w wersach na cd i jak spojrzysz w oki, ale wstaje wracam wszystko oki, wciąż duchowo mocny niczym Rysiek, zwiedzam mroki, lapie kolki ale nadal pisze, ale nadal pisze


[Zwrotka: Skrubol]

Jesteś ambitnym skurwysynkiem? Witam w klubie

Powoli, metodycznie jak fedrowanie na Grubie

Nade mną opoczy sztandar kiedy atakują

Kiedy przestaje banglać, to się nie kłaniam kulom

Bo doświadczam, nie zaświadczam, napierdalam jak zza światów

Czujе bóle znów, ale jestеm bulletproof

Trochę szacunku, robisz ofiarę z siebie lepiej się stąd katapultuj

Ostatnia walą do mnie serią, i to z automatu, a ja się snuje jak Janosik zawieszony na haku

Ale psyche to mam chyba nie do zajechania, bo nie myślę o problemach tylko rozwiązaniach

Determinacja nie desperacja szczeniacka buta, pojedynek

Spojrzeń, a nie wzrok na butach

Co jest pizdy, na ciele i psychice mam blizny duże straty w 1 9, ale zwyciężyliśmy


[Pre-refren: Skrubol]

Zioło, Leh, spoczywajcie w pokoju bracia

[Refren: Kuba Knap] x2

To był fenomenalny fatalny rok

Raz na głowę laur zaraz po nim cios

Ale nie zwariowaliśmy

Silni jak nigdy - kuloodporni


[Zwrotka: Kuba Knap]

Nic mnie tak nie dojeżdża jak bezradność

W tym roku się nażarłem jej aż nadto

Ziom za kratami, ziomy przed odwykami

Do tego kilku żeśmy już na zawsze pożegnali

Są ich bliscy, ich cierpienia, moja niemoc

Moje blizny bez znaczenia w porównaniu

Napisałem kilka tekstów o rycerzach błędnych

A co szedłem do roboty mnie cofało

Życie mnie cofało do pozycji wyjściowej

Ja świata nie zbawię, za to mogę robić swoje

Bo gdy wokół jest gorąco mi serducho chłodzi krew

Doskonale wiem co trzeba robić, i wiem kto i gdzie

Noc bywa dziwna, szloch i modlitwa

Pisze te refreny jak reformy rząd

Bo ktoś tęskni i wierzy też, i nie chce się kitrać

Jak teczki bezpieki gdzieś w piwniach


[Zwrotka: Gruby Józek]

W tym roku pierwszy raz chciałem włosy z głowy rwać

Kurwa mać, spokój ducha niby, a oczy we łzach nie raz były

Cierpiałem przez bliskich którzy tez cierpieli

Choroby uczą pokory, nawet skurwieli

Skurwiel ze mnie żaden musiałem się nauczyć

Mentalnego karate znów, w zaciśniętej pięści różaniec

Zaufanie choć małe przyniosło równowagę

Miłość silniejsza niż kevlar, co go chcą murzyni w gettach

A do tego bonusu tak zwany szczęścia łut

Elegancko w pracy a do tego Stej Tur

A żoneczka mój największy cud, ze mną bóg

Nie boje się kul, nie boje się kul, chyba, ze bliskich

[Refren: Kuba Knap] x2

To był fenomenalny fatalny rok

Raz na głowę laur zaraz po nim cios

Ale nie zwariowaliśmy

Silni jak nigdy - kuloodporni


[Zwrotka: Ryfa Ri]

Powiedz co jest gangsta, powiedz co jest boogey

Nie ćpam, nie jaram, nie krzyczę, nie pije wódy

Nie sędziuje twojej drogi, moja trochę się dłuży

2019 wycieczka right through it

Małe pro, duże ble, żadne my

Czuje złość, czuje lęk, czuje wstyd

Czuje ból, musze czuć, trudne w chuj

W koło kul, ale ten kobiecy rap to kobiece living proof

Nie oceniaj moich postaw, jak staram się ogarniać

Nie jeden by się poszczał, a ja ogarniam

Nie chciej wpychać swoich rąk tam, jak cos ogarniam

A tym bardziej się odradzam, i mi łatwiej tynk odpada

2019 rozebrało mnie do naga

Jestem lekka, zwinna, płynna jak łza ma

Wdzięczna za lekcje, silna, elo dla fana

20 niech uważa piorę dres, biorę zamach