Released on February 26, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Pamiętam ją jako zwykłą pannę

Miała co trzeba – przyjaciele, facet i praca i wszystko fajnie

Z fejsa jakieś zdjęcia na wypadzie za miastem

Niewyraźnie to widać, że coś niby nie tak jest

A poważnie, to coś jest grane

Bo znajdują ją nad ranem i już nigdy nie odpowie na to pytanie

Nad którym w sumie sam się nigdy nie zastanawiałeś

Bo nigdy nie miałeś przesłanek, że tak się stanie

Co siedzi w nas naprawdę, zamknięte jest tam na amen

Nieważne czy jesteś matką, mężem, siostrą, czy bratem

Życie jest przewrotne, czym problem ten był dla niej

Niby skąd wiem, że nie miała na serio przejebane

A pozornie, widziałeś w jej życiu co najpiękniejsze

I nie pojmiesz, dlaczego czas biegnie już dalej bez niej

Co czuła gdy wstawała rano, co czuła

Gdy wychodziła ostatnia klientka, swój salon zamykała za nią

Gdy u faceta zostawała na noc, dziś zostało

Dziwne uczucie – czemu w porę Cię nie zastanawiało?

Naprawdę nie chcę wiedzieć jak to jest

Że życie przestaje już wartość mieć

Ale staram się zrozumieć to, jakoś pojąc

Każdy mówi, że damy radę jakoś ponoć, tak to proste

Ja wciąż pytam w głowie czemu, Ty nie mówi nic

Minuta ciszy dla niej, kwiaty i znicz niech płonie


[Refren]

Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami

Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany

Co widzimy gdy nie widzi nas nikt

Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk

Powiedz...

Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami

Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany

Co widzimy gdy nie widzi nas nikt

Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk

Powiedz...


[Zwrotka 2]

Siedziałem z nim w ławce, przez te 2 klasy liceum

Zwykle outsider, nie poznałem takich za wielu

Miał swoją prawdę, niewidoczną oczami kolegów

Chociaż charakter nie zdradzał by to ważny był szczegół

Pamiętam, był z jedną panną od nas z klasy

Miał ją przez te 2 lata, latem jeździł z nią na wczasy

Czasem się na dłużej w domu zaszył, siedziałem sam w ławce

Parę dni, w sumie nigdy nie spytałem, czy go trapi

Jakiś problem, jebać to czy byłby jakiś odzew

Ale może dziś nie gadałbym z jego nagrobkiem

Skąd wiesz, co siedzi w ludziach póki nie poznasz ich bliżej

I na ile możesz poznać ich przy jointach i piwie

Jarałem szlugi z nim na przerwach, pamiętam

Jak mówił, że rzuci dopiero jak stuknie mu trzydziestka

3 lata po maturze chciałem ustawić się z nim

Zamiast postawić browar, jechałem zostawić ten znicz

Na jego grobie, i dziś może wszystko jest ok

Ale za każdym razem czuje jakąś dziwną tęsknotę

Gdy o tym myślę, pytam w głowie czemu, Ty nie mów nic

Minuta ciszy dla nich, kwiaty i znicz niech płonie...


[Refren]

Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami

Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany

Co widzimy gdy nie widzi nas nikt

Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk

Powiedz...

Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami

Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany

Co widzimy gdy nie widzi nas nikt

Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk

Powiedz...