Reflektory

By WARGA

On Pół Serio

Released on April 5, 2019

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Godzina piąta jest ranek

Wszystkie złe myśli w szufladzie pochowane

Znów mam lat 16 doskonale

Najlepszy okres na to by mieć wyjebane

Gdybym tylko umiał było by łatwiej

Chuj tu się zgadza, "tabula rasa" pustka w kartce

Pustka w sercu, wzroku, pustka w głowie

Zbyt często człowiekowi, człowiekiem jest człowiek

Były czasy, gdy nie było Britney "bitch"

Były czasy, gdy kumałeś co to pitch (bit)

Hip hop w radiu to był nowy byt

Ty nie rozumiałeś nic i uczyłeś się jak żyć

Były czasy, już ich nie ma, to nie dwutysięczny

Godzinami wtedy, mogłem przysięgać Ci na księżyc

Ciebie już nie mam lat 16

Najlepszy okres na balkony i przepaście


[Refren]

Takie to już nasze trujące Love story

Jak sarny na ulicy wpatrzeni w reflektory

To toksyczny true romance zwiastujący upadek

A my wciąż wlepieni w światła samochodów

Czekamy na wypadek


[Zwrotka 2]

Teraz się wymądrzam z innej perspektywy

Już dorosły skurwiel staż mocno przeżyty

Przeżuty przez usta, przerzuty jak trzustka

Puls już nie wariuje, jak kiedyś przy Tobie usta

Restytucja, pusta akcja

Usta - usta, reanimacja

Serce, żyła, tętnica, zator

Defibrylator

Znów mam lat 16, jadę tramwajem

Słuchawki na uszach, jak zawsze doskonale

Zdołować się, tak w opór, tak do poryczenia

Zapodać sobie w głowie masochistyczny dylemat

Rób ten dół, kop ten dół, łopat od chuja tu masz

Zasyp dół, odkop dół, wytrzyj z tego dołu twarz

Wiem że piszesz do mnie gdzieś z bloku

Ja tu sobie poczekam na Ciebie w mroku


[Refren]

Takie to już nasze trujące Love story

Jak sarny na ulicy wpatrzeni w reflektory

To toksyczny true romance zwiastujący upadek

A my wciąż wlepieni w światła samochodów

Czekamy na wypadek


[Zwrotka 3]

Na wypadek, gdybym Cie kochał za mocno wystrzel flarę

Odpal racę, tam gdzie kredą otoczono nam rozstanie

Spalmy wszystkie te mosty, kiedy wciąż przez nie brniemy

Niech woda nas połknie, a płomień spopieli

Rozbijmy auto o fundament estakady

Rozlejmy się kwasem uczuć, zdrad roszady

Potnijmy się życiem, tak ostrym jak brzytwa

Poryczmy się później, dewastując własną przystań

Ni chuj, nic nie wiesz i nie znasz mnie wcale

Ja skacze prosto w przepaść, umm doskonale

Tak chciałem by słabości stały się dziś siłą

Nasze spotkanie musiał chyba pisać Tarantino

Nie czuje się już dobrze, zaprzepaszczam szanse

Ja już nie chce mieć tych jebanych lat 16

Skończyły się ballady i romanse

Jedyne co zostało to balkony i przepaście


[Refren]

Takie to już nasze trujące Love story

Jak sarny na ulicy wpatrzeni w reflektory

To toksyczny true romance predestynujący zdradę

A my wciąż wlepieni w światła samochodów czekamy na wypadek


[Outro]

Czekamy na wypadek

Czekamy na wypadek

Czekamy na wypadek

Mam lat 16 i dam rade

Dam rade

Dam rade

Dam rade