Gilbert Grape

By WARGA

On Pół Serio

Released on May 20, 2019

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Całe życie cisnęli bekę ciskając mnie po kątach

"Ty nic nie osiągniesz, kurwa zresztą nawet nie wyglądasz

Przed kamerę? Gdzie Ty się pchasz, jełopie?

Kamera ma Cię w dupie, w dupie ma Cię każdy człowiek

Weź tu popracuj z tyłu, i się nie pałętaj

Jak ktoś zrozumie, co Ty mówisz, to będą, kurwa, święta

Inni są ciekawsi, lepiej wchodzą w dupę

Ty nie chcesz wejść w dupę? Pff! To dopiero tupet" więc

Się uśmiecham do złej gry, co było codziennością

A póżniej płaczę w kiblu, jak jakaś smutna pizda z korpo

Nigdy nie miałem parcia - miałem ambicje

By zrobić coś swojego, innego niż to wszystkie

Nigdy nie wejdziesz na szczyt, póki się z góry nie zjebiesz

Jedyne, w co powinienieś wierzyć - to tylko w siebie

I zanim sprzedasz mi coaching, powiem Ci jedno, mordo

Chuja się nauczysz, póki nie zaryjesz mordą o dno


[Refren]

To boli, jak życie boli bijąc w samo sedno

W takiej sytuacji pozostaje jedno

Niech wyrwie Ci się z gardła prostym crescendo

"Weź się pierdol! Weź się pierdol!"

To gryzie, jak gryzą Gilberta wątpliwości

Bo nie ma czegoś takiego jak doskonałości

Więc w złości ta mantra tylko się utrwala

"Weź wypierdalaj! Weź wypierdalaj!"


[Zwrotka 2]

Więc biorą mnie za błazna, chociaż ciągle robię swoje

I robię to lepiej niż inni, może o to toczą boje

Że boją się i wstydzą, że żyć nie potrafią

Jak ja, po swojemu, z wyłożoną lachą

Nie muszę tutaj ciągle nawijać o forsie

W przeciwieństwie do niektórych zer miałem już sześć zer na koncie

Ciągnij prącie, etsie petsie, hajs się zgadza, ś-siano będzie

Street credit? My we frankach kredyt mamy

Jaki kredyt? 90 procent sceny baluje za hajs mamy

Pierwszy milion musisz ukraść? Serio, muszę?

Mów mi milion, bo za miliony kocham, i cierpię katusze

Nie muszę szastać forsą i być tak bardzo flex

Zamiast tego po prostu uprawiam zdrowy seks a Ty

Jedynie, gdy Ci staje, to gdy za hajs ruchasz trupy

A potem rzucasz "Ej, ty jesteś tak trochę Z Dupy" (Odkrywcze w chuj)


[Refren]

To już nie boli, bo takie coś Ci zrzedło

W takiej sytuacji pozostaje jedno

Niech wyrwie Ci się z gardła prostym crescendo

"Weź się pierdol! Weź się pierdol!"

To już nie gryzie, jak Gilberta wątpliwości

Każdy jest przepiękny w niedoskonałości

Więc w złości ta mantra tylko się utrwala

"Weź wypierdalaj! Weź wypierdalaj!"


[Zwrotka 3]

I znowu gonisz ten pościg, może pościk

Wyprzedzamy się w socjalach już o 4 długości

Przy pełni złości, niepełni weny

Wylewamy w tych tekstach autobiograficzne ściemy

Żyj bez ściemy, weź spierdalaj, żyj jak chcesz

Chuj obchodzi mnie, co nosisz, i co jesz, wiesz?

We mnie nikt nie wierzył, nikt się nie przejmował

Co ja noszę, z kim się witam, czy prawdziwe są te słowa

Może to nie moja zwrotka? Może to tylko zmyśliłem

Po to, by ten przekaz, mordo, dopierdolił Twoją siłę

Po to żebyś w końcu nabrał do życia dystansu

Wiesz, ile Twój idol przepuścił już przez swoje nozdrza hajsu?

Mówili "Nie jedz żółtego śniegu, młody"

Tu po moich krokach na szczęście jest czerwony

Ponad podziałami mówię dzisiaj do Ciebie i

Bardziej niż smutnym artystą wolę być już śmiesznym zjebem


[Refren]

To już Cię jebie, i wiem to na pewno

W takiej sytuacji pozostało jedno

Niech wyrwie Ci się z gardła prostym crescendo

"Weź się pierdol! Weź się pierdol!"

To już nie gryzie, jak Gilberta wątpliwości

Chuj w orędowników, zawiści, i zazdrości

I już nie w złości, tylko pro-forma, alarm

"Weź wypierdalaj! Weź wypierdalaj!"


[Skrecze]

Oprócz mnie samego, nikt nie wierzył we mnie

Oprócz mnie samego, nikt nie wierzył we mnie

Oprócz mnie samego, nikt nie wierzył we mnie

We mnie

Oprócz mnie samego, nikt nie wierzył we mnie (nikt nie wierzył we mnie)

Oprócz mnie samego, nikt nie wierzył we mnie (we mnie)