Released on June 29, 2001

Thumbnail

[Intro: Jaźwa]

Z-I-P


[Refren: Felipe]

Póki co i ja jestem piekła rezydentem

Walczę dopóty, dopóki nie zwyciężę

Póki co... (Póki co...)

I ja jestem do mistrzostwa pretendentem

Niech tak będzie, póki co niech tak będzie

Póki co!


[Zwrotka 2: Jaźwa]

Tutejsze rejony jak ziomek niezastąpiony

Dom upragniony, tak często wspominany

Jak joint odpalany poznasz kursu plany

Czy jesteś wygrany, czy jesteś przegrany

Od ciebie zależy wyłącznie, czy ominiesz wyrocznię

Widocznie musisz przekonać się naocznie

Bacznie będę obserwował

Z boku stał, w cudze się nie wpierdalał

Racji trzymał, kawalin nagrywał

Chociaż los mi nie sprzyjał, drogę odnalazłem

Się niе zawahałem, do niej wstąpiłem

Niе pożałowałem tych decyzji, mowa o precyzji

Wiem jedno – trafiłem w sprawy sedno

(Samo sedno, samo sedno)


[Zwrotka 3: Felipe]

U mnie wszystko sprowadza się do wiary

Wiesz, mówię to jako zwykły człowiek szary

Mierz siły na zamiary, zbyt łatwo się przeforsować

(Inny sposób dostosować) do przyjętych norm

Wtem burzę się jak sztorm

Znasz powagi sprawy ogrom

Życie... kontra jego pogrom

Tej ziemi krąg jak poligon

Tam przemierzam drogą

Bynajmniej nie donikąd i jak dotąd

Pułapki mnie nie zmogą i nie wiem jak tobie

Mi nie wszystko ganz egal

O co biega, moc agregat, ZIP renegat

Tymczasem czekaj na nielegal

Niemniej jednak, nie nalegam

Tu ta nuta jak świat stara

By cię dopaść, się postara

Tam, gdzie dnia panorama

Jak zbrodnia i kara bólem nafaszerowana

Póki co sajonara


[Refren: Felipe]

Póki co i ja jestem piekła rezydentem

Walczę dopóty, dopóki nie zwyciężę

Póki co... (Póki co, póki co)

I ja jestem do mistrzostwa pretendentem

Niech tak będzie, póki co niech tak będzie