Released on January 14, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1: Wac Toja]

Mówią trapoholik, śmieszne ziomy, wprowadzam połysk

Mówię bakoholik, tytoholik, nowoholik, widzisz w Bogach wzory ?

Wszystko co robię jest "holik", shit, kto jest skory typie skończysz w czarnej folii

Dziś ja z przezroczystej [?] biorę... wypuszczam dym

Chcą nowej szkoły, starej szkoły, wypuszczam dym

Chcą kogoś pobić, komuś grozić? Wypuszczam dym

Tak płynie syf, a ja z boku nie ma ognia bez dymu, moje rymy to ogień

Ty już zczaj bazę synu, żyjemy w synbiozie

Nie masz już Gal Anonimów, wszyscy chcą się topić w złocie

To ja też się podpisuję i hajsem w pociechy topię

Top za topem kopie, to na topie będzie zawsze

High and low i góra dół, najpierw po piętrach potem parter

Gardła zdarte, głosy niskie, moja armia ogarnia ten biznes


[Zwrotka 2: Wac Toja]

I rozpierdalam sobie życie swoje o ścianę i ścianki

Konsekwentnie po sam koniec harmonię ich hierarchi

Fajne lalki lubią to lubią zło bo je skrzywiło

Dziś się już nie krzywią, mówią na to "miłość"

Miłość? Fajnie było mi z tobą w wannie szmiro

Ale to już wszystko się skończyło, fajnie było

Mam dwie czarne półkule i sam nie wiem jak radzić mam, sobie z nimi, to mój limit

Skurwysyny chcą więcej mojego tego i tamtego, tego i tamtego w sumie chcieliby wszystkiego

Ale czują tylko niemoc i tylko to czuć mogą bo swoje "ja" powierzyli swoim Bogom

Mogą tonąć, mogą płonąć, dla mnie mogą nie istnieć, robię to dla moich mord, wielbię wszystkie

Ogarniam biznes, wymieniam energię, nie gram o drobne, gram o grubą pengę