Released on May 15, 2015

21K Views

Thumbnail

[Refren]

Kiedykolwiek zwątpię raz jeszcze w ten świat

Wtedy mi przypomnij, jak się wtedy czułem

Kiedy w ludzi tłumie błysnęły miliardy świateł

Nie zamykaj tych oczu na scenie

Zobacz one płoną dla Ciebie

Tego nie kupisz i dopóki to się zgadza

Wiedz, że wszystko inne będzie też


[Zwrotka 1]

Spytasz mnie czy czuję ten trend w rapie na SwagRap

Usłyszysz tamto co komik na Stand-up'ie za bezbek

Mówię do Ciebie to wiesz, że wjadę na A-Game

Obojętnie czy tym wezmę ten fame w radio na AirPlay

Też łatwy ten cash co Ray J chapie za sextape

Albo typ co obraca dzień w dzień akcje na NASDAQ

Ale prócz pengi tej chcę w rapie tu więcej

Muzyka ta zmienia życia, co dzień łapię ten flashback

To nie półsłówka, bo mam dowody chory na stwardnienie rozsiane

Słuchając moich płyt wstał z wózka i zaczął chodzić

J. Cole niby zwykłym CD nauczył mnie jak być szczęśliwym

10 dolarów, shrink może iść przykmnić

Muzyka to nie dolce, nie foty, nie swagi

Nie rozumiesz? Nie zrobisz jej dobrze, jak Rocco Siffredi

I kurwa czuję się świetnie to ten z sesji na setkę

Znowu na mieście nareszcie De Nekst Best jest


[Refren]

Kiedykolwiek zwątpię raz jeszcze w ten świat

Wtedy mi przypomnij, jak się wtedy czułem

Kiedy w ludzi tłumie błysnęły miliardy świateł

Nie zamykaj tych oczu na scenie

Zobacz one płoną dla Ciebie

Tego nie kupisz i dopóki to się zgadza

Wiedz, że wszystko inne będzie też


[Zwrotka 2]

Byłem w jedenastu krajach, rap grałem w siedmiu z nich

Europa ma 46 chcę w czerwcu we Wiedniu blichtr

Potem w sierpniu Krym, dojdzie we wrześniu Cypr

I zrobię to nawet jeśli nie dojdę do siedmiu cyfr

Pengi za to, że rozbiorę te kluby na popiół

W chuj dużo na globie, wypierdolę w podróże, jak Sokół

Z materialnych rzeczy potrzebuję fona

Sound system, kompa, TV, PS4-kę, kojo i styknie

Ale tam gdzie wtedy będę, to mi nie będzie niezbędne

Gdziekolwiek to będzie wiem, że tam niebo jest piękne

Mój zenit, zachód słońca na Ziemi

Zmierzch wtedy zamieni

I zabłysną miliardy świateł

Te wszystkie białe gwiazdy na niebie

Zobacz one płoną dla Ciebie

Tego nie kupisz i dopóki to się zgadza

Wiedz, że wszystko inne będzie też


[Bridge/instumental]


[Zwrotka 3]

Byłem autodestrukcyjny, od rana palmy pety, pijmy

Potem się nawciągajmy, gińmy

Jutro to samo gram z kim innym

Ta, kierowca w trasie dmuchał w alkomaty, ja zamykałem licznik

Dziś do świętego mi daleko, ale mówię przynajmniej: Jakoś żyjmy

I po trzydziestu latach mam tu nowe życie

Ta, jak po odcięciu pępowiny

Jestem zaskoczony, że moja głowa potrafi

Sama jeszcze wyprodukować endorfiny

I to jest piękne, nie chcę więcej w męce

Bać się, że mi kiedyś w erce jebnie serce

Wiem, że wiecznie będę dźwiękiem miejskim

Pięknym dźwiękiem, tworzę tę legendę

Na DNB mówiłem, że wybucham, że Etna nie ma bata na mnie

Rok temu byłem na Sycylii o północy tam stałem na niej

Na górze, dwa kilometry na niebie, spojrzałem wtedy pod siebie

I błysnęły miliardy świateł

Nie zamykaj tych oczu na niebie

One na dole płoną dla Ciebie

Tylko dla Ciebie i dopóki to się zgadza

Wiedz, że wszystko inne będzie też


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]