Mirror ErroR

By VNM

On KLAUD N9JN

Released on May 15, 2015

10K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: VNM]

Która to? Dwadzieścia nieodebranych, ej, skąd to?

Ciemny... Zapomniałem dać alarmu na dziewiątą

Idę się ogarnąć, wracać na kwadrat już pora

Ale patrzę w lustro i odbicie przypomina dziwnie wzburzoną kamieniem taflę jeziora

Czy to sen jeszcze? Przechodzą mnie wciąż dreszcze

Jak wtedy, kiedy we śnie widziałem chirurgów w maskach, jeden z nich mi ciął szczękę

A najstarszy się patrzył, pamiętam go, był tam ordynatorem

Dla niego byłem mięchem pod kosę na stole

Dlatego we śnie oglądałem z radością jak płonie

A ta panna po koncercie była ładna, wypiliśmy trochę w hotelu

Opowiedziała mi o swoim nieudanym związku, obecnie jej serce jest trochę jak czeluść

Jej były tam był kiedy grałem, pomyślała, że chce go zniszczyć

Z klubu wyszliśmy tak, żeby to widział, nic nie zrobiliśmy, pozwoli mu tak myśleć

Byłem dla niej terapeutą tylko, ktoś taki przydałby się mnie i Ciemnemu

W tym szalonym śnie dzwonił do mnie z pracy, akurat ciekawe czemu

Mam nadzieję, że wie, obojętnie co by się nie działo robimy stary schemat

I wygrywamy, dopóki widzi we mnie przyjaciela, a nie VNM'a


[Refren: Klaudia Szafrańska]

Patrzę w lustro, ale wzrok jest obcy

Nie rozumiem, może ciągle śnię?

Widzę siebie, ale to nie moje oczy

Patrzą na mnie, ale znają mnie

I mówią mi, kim jestem

I to nie to, co wiem o sobie

Ale ufam im

Jutro zostawcie mnie!


[Zwrotka 2: VNM]

Widziałem światło we śnie, miliardy małych płomieni

To moje całe życie i marzę wtedy, żeby to światło nigdy nie przestało się mienić

Bo w końcu jest piękne, czekałem na to eony

Do tego momentu mój kolor nadziei był bladozielony

Po moim monologu słyszałem rodziców i dialog ich

Mówili o moim życiu na scenie, ono ich dziecko na stałe odebrało im

I zanim czas nasze oczy zaćmi, chcieliby radę jakąkolwiek dać mi

Bo dla nich ciągle jestem tym małym Tomkiem, z nagrania ze szpulowej taśmy

Później widziałem Denvera, mojego przyjaciela połowę życia

Opowiadał o moim związku z moją drugą połową życia, który też trwa już połowę życia

Tak poszarpany jak flashbacki z liceum, gdzie uwziąłem się na tamtą panią

Musiałem zaznaczyć swoją pozycję w grupie, pech, że wypadło na nią

I śnił mi się też jeden z fanów, dla niego byłem wzorem, mentorem

I pytał mnie o radę jak raper rapera, ciekawe czy stała się napędowym motorem dla jego kariery

Jak whisky i hajs, dla karierowiczki z klubu

Co ją pewnie bym zrobił tam, gdyby nie barman co nas obcinał, odpuściłem ten wyścig szczurów, taa!


[Refren: Klaudia Szafrańska]


[Zwrotka 3: VNM]

I śnił mi się też mój kumpel Mes i nasza gadka o etosie pracy

Po której, jeśli mamy ochotę się napić, to mamy sto procent racji

Dlatego Antek i Krug gdybym zapomniał przypomną mi o tym i to jeszcze nie raz

Z pogubionych kart, będziemy jeszcze pewnie się śmiać

Ciągle stoję przed lustrem, czuję teraz jakby było weneckie

Po drugiej stronie te postacie ze snu mówią mojemu odbiciu kim naprawdę jestem

Na moje wyobrażenie siebie każda z nich ma antidotum

I nie wiem czy jestem tym pewnym tak siebie raperem czy sumą obrazów z ich oczu

Czuję się jakby w głowie coś różne spajało jaźnie mi

I nie jestem już pewien kim jestem zupełnie jak Cloud z Final Fantasy

W ogóle jak to się stało, że spotkało to właśnie mnie? Mnie - narcyza i egoistę

Widziałem wszystko czarno na białym a teraz to przezroczyste

Chcę znowu czuć prostoty piękno, chcę znowu wiedzieć o sobie jedno

Ta niewiedza to jest błogosławieństwo, zaraz wszystkie ściany mego mikrokosmosu pękną

Jak wrócę do domu położę się, wezmę xanax i w końcu się wyśpię

Niech taki sam sen teraz innym się przyśni, mnie niech opuści w zamian


[Refren: Klaudia Szafrańska]