Released on May 1, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]

To jest jak mała sklejka

Z dzieciństwa sampli i obrazków

Tata robił mi zdjęcia

Dzisiaj robię z nich album

W przedpokoju parę sesji

W białej czapce marynarza

Którą przywiózł z Wenecji

Po orkiestrowych wojażach

Czasem zabierał nas na-na te wycieczki

Koncerty i próby przeważnie z mamą

A ja czułem się taki bezpieczny, bezpieczny

Uwierz mi pośród nich bo wszystko tam grało

Trąbki, puzony, klarnety i tuby

W tempie jak dyktował werbel

Ojciec nie był za gruby

A zawsze przed sobą miał największy bęben

Zawsze byłem w pobliżu

Bo czasem pozwalał uderzyć mi w niego

A ja się wtedy czułem coś w stylu

Tak jakbym tam częścią był czegoś większego

Nie chciałem się rozdrabniać

Ale część mnie zostanie już tam na stałe

I dobrze, że mam ten wariant

Back in the days, jakbym był McFly`em

Stawaliśmy na stacjach

Każdy miał swój instrument

Tak bardzo chciał na nim zagrać

Bo autokar długo tankuje

Ten obraz się trochę rozmazał

Bo to czasy sprzed podstawówki

Ale okulary zakładam

By widzieć lepiej czasy zerówki


[Refren]

Czasy zerówki...


[Zwrotka 2]

Chciałem być kucharzem (czasem)

Potrafiłem dopieprzyć

Księdzem tez być miałem

Bo już przed wywiadówką wiedziałem, co się święci

I jeszcze piłkarzem, a potem fotografem

Na wszelki wypadek

Bo nawet gdybym na reprezentację nie mógł dostać powołania

To się i tak mogłem znaleźć w kadrze

Dziadek mnie woził rowerem przez wieś

Na bagażniku rano do zerówki

Chciałbym to znów przed oczami mieć

Dlatego noszę zerówki

Było tam dużo zabawek

Ale ulubiona chyba tylko jedna

Mała czerwona rakietka

W klockach Lego i każdy ją mieć chciał

Pamiętam szatnie

Wszystkie swoje fanty chowałem do niej

A moim bagażem doświadczeń

Był dziurawy na buty worek

Ten obraz się trochę rozmazał

Bo to czasy sprzed podstawówki

Ale okulary zakładam

By widzieć lepiej czasy zerówki


[Refren]

Czasy zerówki...


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]