Released on June 28, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Brudna dzielnica mokry asfalt odbija światła latarni

Knajpa- tu na uboczu miasta opustoszała, ale jeszcze nie zgasła

Ostatnia kolejka prosi barmana klient ostatni

Co żyje, bo pije jak większość klientów tu-stali bywalcy

Zostawił tu skarby i setki historii, koncerty

Wypadki chodzą po ludziach

Ten człowiek znał matki rodzące,ikony, odwiedzał ich domy

Wielkie, szlacheckie piękne pałace

Nie skończył szkoły, grał rap inaczej

W pełni świadomy wybrał ten światek

Dziś siedzi sam ale wcale nie płacze

Nauczył się tego gdy się czuł jak bohater, tysiące ludzi, grupis i hajs

Ale wszystko to zgubił, to wszystko co miał

Tu mi dziś płacze, ale barman go zna

Nie wyrzuci go tak stąd, taksą

Pojedzie do domu (domu) po tej kolеjce

Wejdzie położy się spać w kawalеrce sam

Rap będzie mu grał cały czas nawet w snach

To coś więcej niż rap, więcej niż rap, ale nevermind


[Break]

Nevermind, nevermind, nevermind, nevermind


[Zwrotka 2]

Pamiętasz jak ludzie prosili o bis

Nie znali muzyki czuli to coś

Starzy rockmeni co pili jak smok

Umieli docenić to co niósł jego głos

Nawet kiedy był nikim jeszcze

Czuli to, weterani, jak dziś on, pokonani

By mógł wejść jakiś pokemon i nasrać na to co budowali

By ludzie mu zaklaskali, dziś opowiada to nie mając żalu

Lata wtop parę niezłych żartów w knajpach

Takich jak ta, które są stare tak, że pamiętają dziadków, pamiętają dziadków

Na stolikach dębowy blat, pamięta dobrze co kto pił

Okrągły jak te na ścianach kilka płyt, tych starych które są spoko dziś

Jego płyta to jedna z tych, codziennie pieści ją dym

Z papierosa, złota, zakurzona, ale ciągle lśni

Barman pogłaśnia w telewizji klip, swojego idola

Zachwyca się nim, bo od dziecka ciągnie go do rock’n’rolla

To stara rocka szkoła jest nikt wtedy nie wiedział co to rockaway

Plątał się po blokach i chciał nowe wiosła mieć, ale nevermind, ale nevermind


[Break]

Nevermind, nevermind, nevermind, nevermind


[Zwrotka 3]

Niejeden oddałby wiele żeby posłuchać tych zlepków historii

A przyjaciele choć znali na pamięć, chcieliby zdobyć taki życiorys

Kiedyś przeżyć, nosić go w sobie z dumą jak prawdziwe nagrody

Poopowiadać wnukom jak będą dorośli by poczuć się młodym

Ostatnia kolejka, klient wypija i żegna się wstając, pusta butelka

Jest mocno pijany, ale ciągle ma mało. Znasz to też, co?

Lubisz się odciąć, zna to ten kto lubi się mocno upić jak on

Na start kilka piw, potem whisky, gin, drink i czysta pij

Wir alkoholu wciąga cię, bo chcesz więcej dziś

Do końca będziesz pić nie po pijaku

Jak bardziej trzeźwe i odważne myśli, i otwarte serce przetarły ścieżkę

I czujesz tą ziemię, szkoda stracić to upojeniec

Człowiek idzie chwiejnym krokiem- ale pewnie jak nigdy

Pierwsze światła z okien zapalają się

Początek zimy, zamyślił się głęboko, nikt go nie odgadnął

W domu wyszedł na balkon zaciągnął się powietrzem

Tak rześkim, tak bardzo

I poszedł spać, przechodząc przez barierkę

I spadł. Mieszkał na 10 piętrze