Released on July 12, 2011

Thumbnail

Tam, tam, ta ram, ta ram, ta ram

Ta ram, tam, ta ram, ta ram, ta ram...

Papieros w dłoni cicho zgasł

Siedzę sam, późno już

Za oknem księżyc świeci sam

Dobrze mu tak — jest nas dwóch

Znów próbuję cofnąć czas

Boję się, że nie zmienię nic

I godzinami patrzę jak

Obok mnie niespokojnie śpisz

Tam, tam, ta ram, ta ram, ta ram...

Powietrze ma chemiczny smak

Leczę strach oddechem z twoich ust

Zaciągam się kolejny raz

I trzymam tak w płucach zapach twój

I boję się każdego dnia

Że pęknie nam pod nogami lód

I co po drodze czeka nas nie chcę myśleć już

Nieważne, co nadchodzi, chcesz tego, czy nie

Nie zawsze będzie tak

Wstaje nowy dzień i właśnie o to chodzi

O to chodzi, wiem nie zasnę dzisiaj sam

Tam, tam, ta ram, ta ram, ta ram

Ta ram, tam, ta ram, ta ram, ta ram...

Przepraszam Cię ostatni raz

Więcej tak nie chcę już się czuć

Zamykam oczy la, la, la i czekam na twój ruch

A jeśli pójdzie coś nie tak

I siebie znać nie będziemy już

Nie powiem jak mi ciebie brak

Bo nie ma takich słów

Nieważne, co nadchodzi, chcesz tego, czy nie

Nie zawsze będzie tak

Wstaje nowy dzień i właśnie o to chodzi

O to chodzi, wiem nie zasnę dzisiaj sam

Nieważne co nadchodzi, chcesz tego czy nie

Nie zawsze będzie tak

Wstaje nowy dzień i właśnie o to chodzi

O to chodzi, wiem

O to chodzi, wiem

Na na na na na

Tam taram, taram, taram...