Released on September 7, 2020

Thumbnail

[Refren]

To nocne marki, a po nich ranne ptaszki

Nie odbieram od mamci bo nagrywam tracki

Wpierdalam Crunchips, a na stopach klapki

To nocne marki, a po nich ranne ptaszki

Nie odbieram od mamci bo nagrywam tracki

Wpierdalam Crunchips, a na stopach klapki


[Zwrotka 1: GUAGUO]

Ej [?] znowu fika we łbie, się nie kręcę jak gówienko rzucone w przerębel

Mam prezencje i to nawet w dresie

Zmawiaj pacierz, wolny człowiek, Undasapiens

Coś tam ćpasz se (whaaat) fajnie, my nie jesteśmy święci

Ale preferito trawkę, dziewczyny polskie a nie hiszpańskie

Tak już jest że Undę se kojarzysz z latem

Yo, prostе, pewnie to nie jеst plaża, korty ale tłok jest też na miejskiej

Nie jestem player, proszę

Ale zawsze mam pretekst kiedy pytam się o ogień

Ojej, o Boże, mamy wakacje, tak się witamy w kurorcie

Noszę se klapki i z ręcznika bluzę

Zapisujemy kartki, pijemy figówę


[Zwrotka 2: Tajfun]

Super jest ten drin, bo nie czuć w nim wódki

Nocne marki, sen będzie raczej krótki

Wbijam sobie tu z moim supportem - GAŁGENG

Chce mieszać dżoje ze sportem

Nie muka na barze, wszystko sie zgadza

Dziś czuję że chcę, dzisiaj nie odradzam

Nikogo nie namawiam, toć masz ten luz

YOUNG SHOE$, new shoes, tadżifi mija susz

Jadę sobie dalej, cel nie ma znaczenia

Ważne, że konwencja się nie zmienia

To czyste uczucie, jak po prysznicu

Na streecie, na ringu - chodzę w ręczniku

Bwooy, ja zioma nie porzucę

Wbijam na bojo, nie bongo i rzucę

Za trzy! minuty wyjdę z domu

Znowu się spóźnię, nie mów nikomu


[Scratche]

Najlepiej się bawią najbardziej pijani


[Zwrotka 3: Persik]

Skurwysyny chcą ze mną tańczyć

Tanecznym krokiem wejdę

Cofa mnie ochroniarz "W tych butach nie wejdziesz"

Co ty pieprzysz? Niby czemu typie nie wejdę

Nieważne jak wyglądam a jakim jestem człowiekiem

I bujam się z tym baunsem jak opuszczony hamak

Związany bój ze składem a se śmigam tylko w klapach

Never fader bo mój skład zawsze fresh

Ale życie bywa różne, wiem jak jest morda

Bo nie wszystko jest tak proste jak kreski Seikona

Persik spontan, znowu PKP to crew

W sensie najebałem się a nie chciałem już

I trafiłem se za trzy no bo miałem kaprys

A błękit jest na niebie no to gramy w basket

Koty kochają ponoć noc a to ranne ptaszki

A że styl to kameleon to dziś nocne marki, ej


[Zwrotka 4: Domi]

Poranek w Gdyni zaczyna się znowu pięknie

OiP Mafia wita w progach promiennie

Słońce i plaża, piękna ma brygada

Wczuwa się w klimat i staje na majka znów

Znowu jestem tu a maj się kończy już

Figowa już na stół, Undadasea tu

Nocne marki w lewy domofon - tu ziomo

Jak to się stało, że w trakcie najebki

Gdzieś mi umknęły dobre trzy weekendy

W sumie nieważne bo jestem ze składem tak

I na Fyrtlu z wałkiem sobie jadę a

Piękne życie tylko w Gie De Ygrek

Chcesz sprawdzić, to dawaj na Fyrtel

Lato za pasem a my z hamakiem

Lecimy w trasę, bo mamy zajawę


[Refren]

To nocne marki, a po nich ranne ptaszki

Nie odbieram od mamci bo nagrywam tracki

Wpierdalam Crunchips, a na stopach klapki

To nocne marki, a po nich ranne ptaszki

Nie odbieram od mamci bo nagrywam tracki

Wpierdalam Crunchips, a na stopach klapki

(Cut cut, bo ja tera jestem DJem, joł, ej)


[Outro]

- Misiek bo my właśnie jesteśmy u Szymona i mamy taki tutaj rozmowę a propo takiego kalendarzyka poradnika ogrodniczego (dukanie) w stosunku do faz księżyca

- (śmiech) ale ci styki popaliło