Released on August 15, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Krąży wokół fatum jak Jehowy w kapturze

Stoi na ulicy mówi mi co jak i gdzie

Jestem niepoprawnie zakręconym szczylem

Nie wiem co Ty do mnie mówisz typie, ej

Robię sobie niezłą bekę z ich atencji

Robię sobie bekę z ich przepotężnych pretensji

Niezły fun jakby blant wypalony, jakby niemi oni nic nie mogą mi

I dzwonią do mnie homies

I kiedy gapisz się na mnie to wiedz

Garbisz się przed kompem a ja lecę fresh

Taka tandeta w Polsce kopiuj, wklej

Każdy goni cash każdy meczy się

Ja nawet nie pocę się, biegnąc po te złote monety chcę Odprężonym być jakbym złapał złoty moment za pysk

I wciąż wożę się nim idę i wciąż wiozę się nim tak!


[Refren]

Idę gdzie każdy ma dość

Wspinam się na szczyt ich skroń

Pulsuje w rytmie tych stron

Ale ja już się wcale nie przejmuje tym

Idę gdzie każdy ma dość

Wspinam się na szczyt ich złość determinuje każdy krok

Ale ja już się wcale nie przejmuje tym


[Zwrotka 2]

Przebolałem pierdolenie ich o niczym

Dziś już przyczyn nie szukam

Tylko wspinam się na wyżyny

Kombinują wokół chcą odcisków z moich kroków bo dla niektórych dziś Tymek jest synonimem niepokoju

Nie wiem co jest grane

Chyba klapki mam na oczach

Bujam się w obłokach i to wcale nie jest pokaz

Owa pusta suka w ustach miała złe zdanie na mój temat

Chciała mi dyskretnie najebać w szeregach

Jeden kawałek za mało suko co, za mało co

Masz tu proszę bardzo suko wyrównanie długów

Postaw na milion zrób stos

Odstaw mogiłę, wyjdź stąd

Zostaw mi tylko wspomnienia po tym jak się żyło a teraz...


[Refren]

Idę gdzie każdy ma dość

Wspinam się na szczyt ich skroń

Pulsuje w rytmie tych stron

Ale ja już się wcale nie przejmuje tym

Idę gdzie każdy ma dość

Wspinam się na szczyt ich złość determinuje każdy krok

Ale ja już się wcale nie przejmuje tym