Released on May 8, 2020

7K Views

Thumbnail

[Intro]

Ey, leci rap, ey, osiemdziesiąt, a a a


[Zwrotka 1: Tymek]

Prosta nawijka jest prosta

Dobrze to znasz (osiemdziesiąt bpm), ey, leci rap

Prosta nawijka jest prosta

Dobrze to znasz (osiemdziesiąt siedem bpm), leci rap

Kręcimy gibona potem wykręcamy bass

Bo to musi napierdalać, jak kiedyś Pac

Modne słowo to frazesy ey, modne słowa to frazesy, ey

Oldschool'owy trap, nowoczesna dziedzina

Nie ma, że się przysrasz

Mówili, że się nie uda, a tu kurwa pizda

Śmigam od nich, turlam się ze śmiechu jak glizda


[Refren: Tymek]

Kupie im na pocieszenie kwiaty

Rzucę kilka przejebanych wersów

O tych pryszczach, elo pizgam

W inne strony jadę, inna moja kurwa misja

Mijam ich jak struś pędziwiatr, po ambicjach ich sram

Kupię im na pocieszenie kwiaty

Rzucę kilka przejebanych wersów

O tych kurwa pryszczach, pizgam

W inną stronę jadę, inna moja kurwa misja

Mijam ich jak struś pędziwiatr, po ambicjach im sram


[Zwrotka 2: Miły ATZ]

Yo, yo, yo, atezeciok, atezeciok, czarny swing, co

Za każdym razem kiedy wbijam na pion

Staram się nie dawać ciała

Surprise skurwysyny w słusznej sprawie znów działam

Ja wiarą nie przenoszę gór, wiem, ze to do Nieba bilet

W głowie spór, wtedy poruszam głaz o milimetr

Puste miasto, puste kluby, czas próby

Życie od stówy do stówy, z dala od sodówy

W ciągłym ruchu, nie stoimy jak słupy

Zdrapuje stare strupy, nie wykonuję ruchów z dupy, nie, nie

Nawet, nawet jeśli chodzą takie słuchy

Zawsze mam dobre intencje wtedy stronie od skruchy

Czasem bywa, że błądzę i boli cię brak skruchy

Gdy o piątej napruty, opierdalam browar z puchy

Na osiedlu, gdzie ambicje? poszły w piździec

Moje podane na tacy masz na playliście

Będąc tylko jednostką w żywym organizmie

W imię rozwoju, walka wręcz i w mowie i w piśmie


[Zwrotka 3: Paluch]

Moja grupa krwi to pierdolony boom trap

Mam zasługi duże w tym, że dzisiaj robi boom rap

Numery se wjeżdżają jak na gastro Big Mac

Jak narzekasz na brach ruchu to chociaż buja się kark

Jadę przez puste osiedle, rap wypełnia przestrzeń

Ziomki łapią schizy jak po buchu wjeżdża bezdech

Bite żółwie wiecznie, więc w miarę bezpiecznie

Psychofani mają dystans i dziś tylko to jest lepsze

Osiem siedem moje młodsze ziomki w tym roczniku

Wielu było przy mnie, w każdym rapowym kliku

Doświadczenie mieć w przeżyciach

Nie latami na liczniku, suko, nie latami na liczniku

Muzyka to życie, ja wszędzie zaliczam rozwój

Cały świat mym domem, scena jest jak duży pokój

Robi gruby remont każdy z naszych nowych krążków

Jeśli trafię do muzeum to tylko figur z wosku


[Zwrotka 4: Gverilla]

Osiem zero, osiem zero, osiem i siedem

Wychodzę na scenę, pierdolony ewenement

Dałem im hologram i element

To dla wszystkich moich ludzi

Którzy wymagają wciąż więcej od siebie

Nigdy nie wymagaj nic ode mnie

Ale jak ta bomba jebnie

To będą spierdalać na spalonym sprzęgle

Piszcie tylko więcej, kurwa tonę w atramencie

Splatamy boom bap'y z wersami w jebanym manifeście


[Refren: Tymek]

Kupie im na pocieszenie kwiaty

Rzucę kilka przejebanych wersów

O tych pryszczach, elo pizgam

W inne strony jadę, inna moja kurwa misja

Mijam ich jak struś pędziwiatr, po ambicjach im sram

Kupie im na pocieszenie kwiaty

Rzucę kilka przejebanych wersów

O tych kurwa pryszczach, pizgam

W inną stronę jadę, inna moja kurwa misja

Mijam ich jak struś pędziwiatr, po ambicjach im sram


[Cuty: DJ Decks]

Oldschool'owy trap, trap, 87 bpm, leci rap

Muzyka to życie, życie

W słusznej sprawie działam, puste miasto, puste kluby

Cały świat mym domem, domem

Czas, czas czas próby, czas próby

Osiemdziesiąt siedem bpm, leci rap

Muzyka to życie, życie

W słusznej sprawie działam, puste miasto, puste kluby

Cały świat mym domem, domem

Czas, czas czas próby, czas próby