Released on March 16, 2014

Thumbnail

[Intro] x4

T-W-O Wandal


[Zwrotka 1]

Chwytam puchę, szybkim ruchem płaszczyznę kryją kontury

Blask księżyca, nocna cisza, parę chwil, pięknieją mury

Podejmujesz ryzyko wrzucając to za friko

Nielegalnie tu rzecz jasna, pozostając incognito

To graffiti nie wandalizm, sztuka, poezja

Choć na siłę co innego pokazują mass media

Świadome pranie mózgów w brukowcach kolejna brednia

Którą wchłonie bez problemu nieświadomy nic społeczniak

Traktowany jak przestępca, złapany z puszką farby

Przez psy, plagę kurewstwa co strzelają jak do tarczy

Naginają paragrafy, czują się bezkarni

Obijąc to dwudziestką i zamkną w zakładzie karnym

Nazywają bandą, jakim prawem za co

Traktujesz jak przestępce dobrego chłopaka z pasją

Czujesz bicie serca, ryzyko z kolejną akcją

Rób swoje i pamiętaj, trzymam kciuki by się fartło


[Zwrotka 2]

Uznanie dla pracy, za wypsikane farby

Nocne wypady, nielegale na yardy

Srebro konturem owiń, zmrok to nie żarty

Mundury jak buldogi, wandale sprint jak harty

Mają za krótkie nogi, pauza po kilku metrach

On z plecakiem już za murem, udało się, brechta

Czuję to na plecach, została farb resztka

Po drodze na chatę TWO FKFK

Widziałeś to w miejscach nieprzystosowanych

Bo na tym polega stuprocentowy wandalizm

Marker, pucha, wlepa, street art się chwali

TYFFYTYFFY sieka, hołd dla nielegali

Czaisz? Hę? Nie? To twój problem

Oni wyjdą znów na miasto, jeden maże drugi orient

Miejskie tatuaże, mur to skóra co chłonie

Tylko w oryginale, w żywiole

[Refren] x2

Dla niektórych granda, zwykła banda

Nocna akcja standard i znów na murze farba

Nic nie da nawet to że ciągają po wokandach

Nie wiesz o co cho? To TWO Wandal


[Zwrotka 3]


[?] raz, raz dwa, raz [?]

Poznajesz TWO, tylko w oryginale

Znasz bo widziałeś, całe miasto stagowane

Od lat dziewięćdziesiątych hardcore panie

Na kolanie szkicowane, nad ranem objechane

Tym co na stanie, srebro nocą wielbi ścianę

Lub kocha się w bahnie, znów było spierdalane

Czaisz, obczajałeś, i nie raz obczaję

Pewnie tramwajem, bo na jakiś moment

Tu zostaje ziomek co ma przydomek [?]

TWO w trzeciej osobie, to dopiero pojeb

Polska psiarnia i kolej ma paranoję

Że dietetyczną colę to on pierdolną chromem

Czy to jest zdrowe, sam powiedz

Ja wolę soft, skin, fat cap, black Molotowem

A ty drzyj ryj, to TWO Styl


[Zwrotka 4]

Chciałbym żeby wszystkie bloki wyglądały jak centrum

Teraz jedziesz koleś, projekt, farba i do dzieła

Dawaj, napieraj, srebro kolor nie ma znaczenia

Jest pięknie gdy nowe maziaje wychodzą z cienia

Jest goła ściana, jest okazja, zaraz się to zmienia

Jest Graffitiera, najpiękniejsza z sztuk plastycznych

Daje do myślenia, konkretny styl uliczny

A w willach tego nie ma, nic tylko puc

Jednolity styl, pospolity, smutny i prosty

Jak krawaty i urzędnicy

Dla systemu jestem jak matador

Muzyka jest moją płachtą, rap jest moją szpadą

I ty dla systemu jesteś jak matador

Noc jest twoją płachtą, pucha jest twoją szpadą

Stare komando naprzeciw smutnym faktom

To ci co życie kolorują farbą i wzbogacają gadką

Wartko, masz z tym problem, przykro bardzo

Wiesz, że chłopaki tobą gardzą

Kochane dzieci, dziś ćwiczymy szlaczki

A na koniec każdy z was wymyśli sobie tagera

Kochane dzieci, dziś idziemy w miasto

Każdy dostanie markera, na wandalizm czas tera


[Scratch]

TWO Styl, graffiti na murach

Fat cap, granda

[Refren] x2

Dla niektórych granda, zwykła banda

Nocna akcja standard i znów na murze farba

Nic nie da nawet to że ciągają po wokandach

Nie wiesz o co cho? To TWO Wandal


[Scratch]

TWO Styl, graffiti na murach

Fat cap, granda

Moja bomba, moja jazda chora

Biorę puchy i znów piszę ważne rzeczy po rewirze

Wtedy czuje, beton, bloki, tylko w oryginale

Moja bomba, moja jazda chora

Biorę puchy i znów piszę ważne rzeczy po rewirze