Released on December 21, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1: Ricci]

Liczę euro quattro cinque seicento

Się nie patrze na tych z dołu co jak Benevento

Bania czysta jak rasa tabula

W moich snach tylko Apulia, Apulia

Molka działa na te nimfy one nie chcą skuna

Są odcięte jak laguna laguna

Te twarze to są mary, precz jak komuna, precz jak komuna

Po siano nie po pomoc, twoja łapa jak struna, twoja łapa jak struna

Jestem jak Pazzini, jak Cassano

Długo nie zasiedzę, ale wezmę moje siano

Ona wydygana czy mnie ujrzy rano

Ona mówi, że nie jara Nevad, ale ma już Parano


[Bridge: Ricci & Benito]

Nikt tu nie ma koki za Boliviano

Po śladach widać z czym biegano

Tamten wisi a kiedyś mu wisiano

Przez te LV ziomki mają Parano

Nikt tu nie ma koki za Boliviano

Po śladach widać z czym biegano

Tamten wisi a kiedyś mu wisiano

Przez te LV ziomki mają Parano


[Zwrotka 2: Benito]

Płacił prochy mu sypano (płacił prochy mu sypano)

Nie płacił jego prochy rozsypano (nie płacił jego prochy rozsypano)

Stał twardo na cienkim lodzie

Interesowało tylko to, co w modzie

Na pieniądze mówił "dzięki Boże"

Jeszcze chce nowy Rolex i nowe Porsche, bez dachu może

A na trybunie VIP loże

Życie to jeden moment moment

Łatwo powinąć tu nogę

Jutro mieli z tym skończyć wczoraj skończyli w Poggioreale, Poggioreale

Kieszeń już pusta, ta sztuka odeszła, a wszyscy mówili, że lepsza była niż Biennale, niż Biennale

Na ulice wyjdziesz raz mówią, że wtedy nie wrócisz już wcale

Miałem parano, że z drzwiami wpadną mi rano

A dzisiaj legale wpada mi siano, a życie nigdy za kare